Komisja Weryfikacyjna niech pilnuje Rzeplińskiego i wyborów na nowego prezesa!

Prześlij dalej:

Dawno nie widziałem Jarosława Kaczyńskiego w towarzystwie Zbigniewa Ziobro, o Patryku Jakim nie wspominając. Dziś cała trójka wyszła na konferencję, którą wcześniej zapowiedziała i podgrzała rzeczniczka PiS Beata Mazurek, by ogłosić powołanie Komisji Weryfikacyjnej. Uznaję to za największą akcję PR od czasów kampanii parlamentarnej, przy czym nie do końca ironizuję. PiS obraził się na komunikację społeczną i głównie z tego powodu wspólne wystąpienia polityków, którzy niedawno się pogodzili, trzeba uznać za ewenement. Czemuś te zabiegi musiały służyć i tak do końca nie wiem czemu. Wykluczam pilną konieczność powołania komisji, a w każdym razie konieczność urządzania spektaklu i budowania napięcia. Jest w tych przeprosinach PiS z PR jakiś plan, w przeciwnym razie nowa instytucja zostałaby powołana w ciszy albo z taką nieporadnością, jak to miało miejsce w przypadku pierwszej konferencji podkomisji smoleńskiej.

Upierał się nie będę, może nadzwyczajne ciało ma jakieś merytoryczne znaczenie, ale szczerze w to w powątpiewam. Z reguły takie wynalazki kończą marnie i jedyny sens jaki tu dostrzegam nazwałbym protezą prawną na czas przeprowadzenia porządków w sądownictwie. Uznając tę rację, nadal nie mamy wyjaśnienia dlaczego Kaczyński dał się namówić lub sam wymyślił coś, czego szczerze nienawidzi, mianowicie na odegranie spektaklu dla mediów i publiki. Nie szukałbym jednak oryginalnych pomysłów na wyjaśnienie tej zagadki, bo intencja na pierwszy rzut oka nie ma w sobie nic z tajemnicy. Komisja Weryfikacyjna miała być co najmniej tematem dnia, czyli chodziło o słynne „narzucenie narracji”. Temat sam w sobie jest nośny, a chętnych do obrony mafii „reprywatyzacyjnej” nie widać, to i narracja praktycznie narzuciła się bez najmniejszych przeszkód.

Opozycja totalna, i ta czasami myśląca, zareagowały natychmiast i wszyscy zgodnie uznali pomysł PiS za polityczny. Słusznie, uważam dokładnie tak samo i jeszcze coś dodam. Komisja będzie przede wszystkim batem na PO, jak również nie pozwoli im odsapnąć, co mnie niezmiernie cieszy, ale na tym koniec satysfakcji. Nie wiem, jakie sprawy Kaczyński chciał przykryć i do jakich spraw przygotował grunt, wyrażam jednak głęboką nadzieję, że PiS nie powtórzy błędu z początku kadencji i nie prześpi „terminów konstytucyjnych”, co wprowadziło trzech nie zaprzysiężonych sędziów z PO/PSL do TK. W najbliższym czasie nie ma ważniejszej sprawy niż wybór nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego i ufam, że do tej roboty PiS przygotował się perfekcyjnie. Każdy ma swojego bzika, jeden Jerzego O., drugi Rzeplińskiego, tego ostatniego bez litości śledzi i obnaża prof. Zaradkiewicz. Od niego się dowiedziałem, że prezes TK w dniu 9 listopada planuje Zgromadzenie w sprawie wyboru kandydatów na nowego prezesa!

Takie plotki i przecieki maja krążyć w kilku kręgach, ale najciekawszy jest nie sam wybór, tylko termin wyboru. 7.11.2016, o godz.: 9.00 Trybunał Konstytucyjny…

(…) rozpozna wniosek o zbadanie zgodności art. 16 ust. 1, 5 i 7 ustawy z dnia 22 lipca 2016 roku o Trybunale Konstytucyjnym z art. 2, art. 173 w związku z art. 10, a także z art. 194 ust. 2 i art. 197 Konstytucji RP.
Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w pełnym składzie. Rozprawie będzie przewodniczyć prezes TK Andrzej Rzepliński, sędzią-sprawozdawcą będzie sędzia TK Stanisław Rymar.
Przypominam, że rozpoznanie konstytucyjności art. 16 ust. w poprzednim wyroku zostało umorzone, bo nawet Rzepliński uznał, że posłowie PO i Nowoczesnej nie potrafili odpowiednio uzasadnić wniosku. Zaraz po ogłoszeniu wyroku Arkadiusz Myrcha z PO oraz Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej złożyli ponowny wniosek o zbadanie art. 16 ust., co nawiasem mówiąc na konferencji podpowiedział Rzepliński. Czy muszę pisać z detalami w jaki obraz układają się te puzzle? Z grubsza tylko, bo wstyd. 7 listopada zapada wyrok TK, że art. 16 jest niekonstytucyjny, 9 listopada Rzepliński wyciąga nowy, od dawna napisany regulamin wewnętrzny TK i wybiera Biernata i Zubika, na swoich następców. Kandydatury zostają przedstawione prezydentowi i wszystko zaczyna się od nowa.

Zaprzysięgnie, nie zaprzysięgnie, mieli prawo, nie mieli prawa, itd. Na szczęście istnieją środki zaradcze, które PiS powinien skonsultować, między innymi z prof. Zaradkiewiczem. Na mój chłopski łeb, między 7 i 9 listopada na biurku Prezydenta powinna wylądować nowa ustawa o TK. W przeciwnym razie prognoza Zaradkiewicza się spełni i będziemy się z TK bujać jeszcze 4, a może i 8 lat. Komisja Weryfikacyjna to spektakl, w najlepszym razie proteza prawna. Bez gruntownego sprzątania w TK, żadnego porządku w sądownictwie nie będzie. Nie wyobrażam sobie, żeby tę najważniejszą kwestię Kaczyński przespał, ale na wszelki wypadek zwracam uwagę na kalendarz Rzeplińskiego i wierzę, że konferencja była zasłoną dymną dla ostatecznego pozamiatania Trybunału.

6
15494 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. 1h1 hour ago

    Odnoszę wrażenie,że owa"komisja weryfikacyjna"MS jest tylko propagandowym humbugiem i ma zastąpić rzetelną rozprawę z układem mafijnym IIIRP

    Czyli Gospodarz zgadza się w tej kwestii z A.Ściosem, że to zagrywka PR

    I takie stawianie sprawy powinno być punktem wyjścia - zdrada stanu i jej konsekwencje, a nie jakieś przepychanki za pomocą paragrafów, bo ile by ich nie uchwalili, tyle Prezes TK uzna za nieobowiązujące go.

    Gorąco polecam nagrania Kowalskiego i Chojeckiego na http://idzpodprad.pl/mp3/index.php - na żywo, o 13:00, zwłaszcza dizisiejsze na bieżące tematy. Dziwiłem się ludziom, którzy namiętnie słuchają tych jego audycji, aż sam zacząłem.

    N.B. Kowalski szybciej mówi, gdy się zastanawia, niż gdy Prezes mówi "oczywiste oczywistości" - to się rzucało słuchając dzisiejszej konferencji JK, a potem audycji Mariana.

  2. rację. I tym, że PiS może wrzuci (powinien wrzucić) nową ustawę (albo zmienić ustawę - np. zmienić brzmienie zaskarżonego art. 16). Dodatkowy dzisiejszy smaczek jest taki, że wicemarszałek senatu Borusewicz zamknął/chciał zamknąć obrady senatu na dwa tygodnie, czyli ewentualna nowa ustawa na temat TK nie zdążyłaby przed 7 października przejść przez senat.
    Powołanie Komisji Weryfikacyjnej, i to w taki sposób - na konfie w świetle jupiterów oznacza moim zdaniem, że prokuratorzy wgłębili się już mocno w akta spraw reprywatyzacyjnych i mają twarde, mocne dowody w sprawach. Czyli grillujemy PO. Będzie w stereo, bo Amber Gold też się rozkręca. Może i w kwadro, bo podkarpacka ośmiornica też na grilla wlazła.

  3. albo pozwolicie zrobić porządek z TK, albo Komisja Weryfikacyjna dobierze sie wam do 4liter

  4. Komisja będzie dręczyć kliki prawnicze i polityków związanych z prywatyzacją Warszawy. Niczego nie zweryfikuje, żadnej prywatyzacji nie cofnie bo albo się przedawniło, albo papiery są tak dobrze zrobione przez najlepsze kancelarie polskie i zagraniczne, że przekręt się zalegalizował. Zwłaszcza że z zasady sprzedawano kolejno parę razy by wszystko wyczyścić. Niemniej jest to stale przydatny bat na PO, i po to ma być, i trwać.

  5. avatar

    Ciekawe, czy za tymi świetnymi prawnikami stoi żydowskie lobby z USA, żądające odszkodowań za mienie, czy ktoś im robi koło pióra. W pierwszym przypadku może być tak, że przejmą nieruchomości i dalej będą żądać odszkodowań, drugi przypadek jest mało prawdopodobny.

    W ogóle rękę dobrego prawnika widać na każdym kroku. Aktualnie borykam się z Egzekucją Urzędu skarbowego, który polecił ZUS owi zająć mi emeryturę za niezapłaconą ratę podatku od nieruchomości, którą zresztą zapłaciłam. Dawniej najpierw wzywali na dywanik i można było wyjaśnić, albo się jakoś ułożyć, teraz ZMIENIŁY SIĘ PRZEPISY. Do ZUS poszło i nic się nie da zrobić. Wysłali wprawdzie uchylenie, ale być może za późno. Na razie czekam, „najwyżej pani zwrócimy” pewnie bez kosztów egzekucji.

  6. nie powtórzy błędu z początku kadencji i nie prześpi terminów konstytucyjnych”.
    Szanowny Autorze MK, doprawdy trudno mi uwierzyć w to, żeby prawnicy, jedni z wielu w PIS, tj. PAD, który już w sierpniu przestrzegał przed "majstrowaniem" przez POPSL oraz JK i wielu innych, nie mieli świadomości daty 06.11.16, tj. dnia, kiedy kończy się kadencja 3 sędziów TK.
    No doprawdy, jest to niemożliwe.
    Sądzę, że taki właśnie był plan, aby uchwałą unieważnić ten wybór, z różnych względów, a najważniejszego takiego, iż ogłoszenie I posiedzenia nowego Sejmu od dnia 27.10 do 6.11 było z przyczyn, nazwę to organizacyjnych i  "logistycznych" niezwykle trudne. Nie niemożliwe, ale skutkowałoby to sporym bałaganem i kwikiem (tfu) opozycji na całą Drogę Mleczną.
    Dokładnie tym kierowała się PO, działająca w zmowie z TK, wybierając w dniu, bodajże 7.10 nowych sędziów TK; trzech na 6.11 i dwóch na termin grudniowy. 
    Między 27 października, a 6 listopada były realne, a nie abstrakcyjne terminy, a że nie wykorzystane, to z względów innych, niż brak świadomości o takowych obecnie rządzących.
    Czy uważasz, że nawet, jakby I posiedzenie nowego Sejmu odbyło się przed 6 listopada i nowy Sejm udupiłby kandydatury 
    powskich sędziów TK na miejsce tych z 6 listopada, to nie byłoby kwiku; ormowców, zoomowców, zbowidowców, ubeków, pod egidą PO i fajansjarza-alimenciarza i głupka Petru ?
    Byłoby tak samo, jak jest teraz, nie mam co do tego najmniejszych złudzeń, bo prawo i Konstytucja dla tych zaprzańców nie istnieje. Jest całkowicie zbędna. Ich ma być najmojsze wbrew wszystkiemu, a i z pomocą kołchozu "europejskiego", który ma w najgłebszym poważaniu prawo obowiązujące w państwach członkowskich, ze szczególnym  uwzględnieniem Polski. 

     

  7. Prawdą jest, że w świetle wyroku K34/15 choćby tylko trzykrotne stuknięcie laską marszałkowską 6 listopada przez marszałka seniora a następnie ogłoszenie przerwy w obradach sejmu, spowodowało by unieważnienie wyboru całej piątki sędziów niejako z automatu. Oczywiście takie odroczenie spotkało by się z jazgotem całej opozycji jako "zamach na demokrację".
    Z drugiej strony przyspieszone pierwsze posiedzenie sejmu mogłoby spowodować zupełnie inny wyrok TK, więc nie jest to wcale takie oczywiste.

    Co do wyboru nowego prezesa. P. Rzepliński, jak już wcześniej pisałem, na każdy ruch PiSu odpowiada ucieczką do przodu. I podejrzewam, że tak będzie i tym razem (co zresztą sam poniekąd zapowiedział w ostanim wywiadzie w GW).