Prześlij dalej:

Istny dom wariatów, tyle człowiekowi w miarę normalnemu przychodzi do głowy, gdy obserwuje kolejne wolty obrońców… no właśnie, obrońców nie wiadomo czego, bo kolejne bastiony padają jak muchy. Z jednej strony mamy do czynienia z naprawdę niezłym kabaretem, z którego można się solidnie pośmiać, pod warunkiem, że zna się w podstawowym zakresie prawo. Z drugiej strony jest to widok przygnębiający i trudny do rozszyfrowania. Naprawdę coraz częściej zastanawiam się, czy publiczne wypowiedzi rozmaitych „autorytetów” prawnych są wynikiem cynizmu, czy też ignorancji i dochodzę do wniosku, że to mieszanka jednego i drugiego.

W przeciwieństwie do wyżej wspomnianych jestem tylko zwykłym obywatelem i praktykiem prawnym, dlatego mam takie swoje dziwactwo, że czytam prawo, sięgam do orzecznictwa i doktryny. Jakoś się tego nie wstydzę, że nie znam na pamięć kodeksów i nie uważam, aby to miało większy sens, na przykład w Niemczech studenci w ogóle nie „kują” przepisów na pamięć i mają kodeksy do dyspozycji przy egzaminach. Niemieckich studentów uczy się rozstrzygania kwestii prawnych, na podstawie obowiązujących przepisów, a nie bezmyślnego klepania kodeksów. W PRL-u uczono inaczej i dlatego teraz w polskojęzycznych mediach całe grupy „prawników” opowiadają takie bzdury, że się człowiek z żenady zwija w kuleczkę. Przypomnę historię wykładni przepisów prawa na tle wydarzeń politycznych, autorstwa spadkobierców prawa peerelowskiego i radzieckiego.

Zaczęło się od tego, że Trybunał Konstytucyjny jest najważniejszy, z wyrokami Trybunału się nie dyskutuje i należy je natychmiast publikować. Największą zbrodnią było podważanie kompetencji TK i atakowanie sędziów. Kto dziś powtórzy tę wykładnię? Trybunał Konstytucyjny jest „pisowski”, jego wyroki to „polityczne zamówienie” i w ogóle nie ma TK znaczenia dla porządku prawnego. Druga w kolejce była „konstytucja”, wszędzie obecna, chociaż 99 na 100 obrońców konstytucji nigdy w życiu jej nie przeczytało, a co najmniej połowa nawet nie widziała okładki. Tysiące koszulek, napisów i głupich akcji z ubieraniem pomników w „konstytucję”, a naczelna wykładnia jeszcze kilka dni temu brzmiała: „konstytucja jest najważniejsza i stosuje się ją bezpośrednio”. Do czasu, oto przyszło do polski idiotyczne, bezprawne postanowienie nie tylko „zawieszające” przepisy ustawy, ale prerogatywę Prezydenta RP i działalność władzy wykonawczej.

Co się stało z konstytucją? Została konstytucja „pisowskim” świstkiem papieru, teraz liczy się tylko Traktat o Unii Europejskiej - tekst skonsolidowany uwzględniający zmiany wprowadzone Traktatem z Lizbony. Będzie bardzo ciężko wymyślić hasełko, które ogarnie tak skomplikowany przedmiot obrony, ale to się pewnie w TVN i GW zredukuje do jakiegoś modnego okrzyku, choćby „Unia Pany”. Tysiące razy słyszeliśmy, że jak coś jest zapisane w konstytucji, to Gersdorf musi być prezesem przez 6 lat, nawet gdyby, nie daj Bóg, wypadła z 10 piętra i dokonała żywota. I nic nie pomagało wyjaśnienie, że w tej samej konstytucji istnieją artykuły, które mówią wyraźnie, że sędziów można odwołać, a także w ramach ustawy przenieść w stan spoczynku. Tymczasem w kwestii tego, co jest w Polsce najwyższym prawem, nie ma absolutnie żadnych wątpliwości i żadnych innych odwołań w konstytucji, poza tym jednym, jedynym artykułem:

Art. 8. Konstytucja jako ustawa najwyższa

Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.

1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.

Dwa banalne w formie i treści zdania nie pozostawiające cienia wątpliwości, że żaden traktat nie może stać wyżej od konstytucji. Kiedy zobaczymy koniec tego szaleństwa? Nigdy! Założę się o grubą kasę, że przy najbliższej okazji „opozycja” zakwestionuje traktat, jeśli tylko to pozwoli zatrzymać stołki najwyższej kaście. I śmieszno i durno, jak mawiają przedstawiciele narodu, którzy stworzyli w Polsce „prawo” i obsadzili „kadrę”.

Źródło foto: 
6
14275 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Śmieszno to nie jest. A durno jest, bo taką mamy opozycję i europejską łżelewicę.

  2. Kaziny dylemat.

    Los dał jej wszystko co mógł
    i wszystko czego pragnęła.
    Męża, dzieci i pracowite życie.

    Wtargnęła jednak wojna,
    niepojęta wojna.
    Wszystko zwróciło się
    przeciwko drobnej Kazi.
    Samoloty z krzyżami i gwiazdami,
    żołnierze w różnych mundurach,
    jacyś obcy z odległych lasów,
    działa i czołgi,
    to wszystko zwaliło się na Kazię.

    W końcu,
    przysiadła Kazia na przyzbie
    i już sama nie wiedziała...
    wygrała tę wojnę, czy przegrała?

    Troje dzieci uchowała,
    ale męża pochowała.

    Pamięci Kazimiery Danielewicz z Kraczewa.
    No cóż... nam pozostały dylematy.

  3. Te stare dziadki z SN i czeredy ich wychowanków kształcili się na obowiązujących w PRL-u  teoriach i koncepcjach Andrzeja Januarowicza Wyszyńskiego, prokuratora generalnego ZSRR, autora podręczników tłumaczonych na wiele języków (w tym rzecz jasna i na polski) i koncepcje te do dziś pokutują w praktyce zawodowej oraz mentalności części funkcjonariuszy organów ścigania, służb inspekcji i kontroli oraz sędziów.

    Z drugiej strony  na całym tzw. Zachodzie(w tym i w Polsce) prawo zostało zażydzone(zasady cylilizacji żydowskiej opartej na Talmudzie i jego wielowiekowych interpretracjach) i po prostu sprywatyzowane przez korporacje prawnicze.

    Dlatego tak trudno pojąć przeciętnemu człowiekowi, posługującemu się logicznym myśleniem, dlaczego te jewropejskie i polskie tuzy prawnicze tak a nie inaczej się zachowują, gdyż podstawową zasadą jaką stosują te tuzy to właśnie przypisywanie sobie przez nich zasady racji i nieomylności, która musi zabezpieczać interesy kasty.

  4. Na szczęście dla zwykłych obywateli, prawo musi ktoś egzekwować, "nadzwyczajna kasta" sama nie jest w stanie wymusić stosowania jej wyroków. Jeszcze trochę takiego przeginania i znajdziemy się w sytuacji, w której organy wykonawcze i ich funkcjonariusze zaczną ignorować głupie wyroki.

  5. avatar

    Niech mi ktoś wytłumaczy jaki jest sens przynależności Polski do ZSRE ?

    Nie wiem czy wiecie, ale wg. oficjalnych danych 80 centów z jednego euro które państwo polskie "otrzymało" z budżetu UE, wraca do Niemiec, Francji, Belgii, Holandii itp. ?. Ale to nie jest cała prawda. Cała wygląda tak że państwo polskie i samorządy muszą się zadłużać w bankach należących do tych państw aby móc wykorzystać przyznane fundusze. Stąd się bierze stały wzrost zadłużenia i kosztów obsługi tego zadłużenia państwa polskiego. A zadłużenie to sięga już prawie 3 BILIONÓW $$. I z tego wynika że UE może robić z nami co tylko zechce. Czy nie czas przerwać ten chocholi taniec ? Wystąpić z UE i zażądać, z poparciem naszego dozgonnego sojusznika militarnego, odszkodowań wojennych od Niemiec ?

  6. @ranger1951

    Czy w myśl ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz.U. z 2017 r. poz. 2186, z późn. zm.), pracowałemś, pełniłeś służbę lub byłeś współpracownikiem w rozumieniu art. 3a powołanej ustawy, organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 powołanej ustawy, w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r.?

  7. avatar

    Do mnie to pytanie ? Z jakiej racji ? Ale odpowiem. NIE BYŁEM !!!

  8. Ale chyba już przy okazji uchwalania traktatu lizbońskiego sejm wstawił do konstytucji paragraf o wyższości prawa unijnego nad prawem polskim.

  9. Zamiast pisać "sobie a muzom", lepiej jest sprawdzić stan rzeczy.

    Konstytucja z 1997 roku nie było zmiany Konstytucji.

    W Konstytucji z 1997 roku są takie zapisy:

    Rozdział I
    RZECZPOSPOLITA

    Art. 8.

    1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
    2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.

    Rozdział III
    ŹRÓDŁA PRAWA

    Art. 87.

    1. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.

          2. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego.

     

    Z tych przepisów Konstytucji wynika, że wprawdzie źródłem prawa są "ratyfikowane umowy międzynarodowe"(np. Traktat Lizboński) ale "Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej." czyli stojąca m.inn. ponad "ratyfikowane umowy międzynarodowe".

  10. Ratyfikacja w trybie art. 90 Konstytucji:
    W Polsce, zgodnie z Konstytucją RP, ratyfikacja umów międzynarodowych, przekazujących niektóre kompetencje organów władzy państwowej organom międzynarodowym, zastrzeżona jest dla Prezydenta RP, po uprzedniej zgodzie wyrażonej w formie ustawy podjętej kwalifikowaną większością głosów przez Sejm i Senat lub w wiążącym referendum ogólnokrajowym.

  11. No tak. Konstytucja jest najwyższym prawem, czyli jeśli dalej stwierdza że umowy międzynarodowe są źródłem prawa polskiego, to nie może się mylić.Niemy mają zapisane całkiem inaczej w swojej konstytucji, i wprowadzili w porę poprawkę o nadrzędności ichniego SN nad prawem unijnym.

  12. Nie, nie, to nie tak, jak mówisz. Żródłem w Polsce prawa są m.in.: KPC, KPK, KPA, ect., ale muszą być zgodne z Konstytucją. Żadne umowy międzynarodowe uznane przez TK, jako niezgodne z Konstytucją, nie są dla RP wiążące i obowiązujące. Jeżeli TK uzna, a uzna ustawę o SN jako konstytucyjną, to wczorajszy "ukaz" TSUE jest do poddarcia tyłka. Zresztą to jest wrzutka jednoosobowa wice-TSUE, swoisty kopciuch z piłeczki ping-pong, zrobiony w celach testowych. Taki fejk buractwa sondu UE.

    Ponadto, cały czas podkreślałem wagę załącznika nr 30 do traktatu lizbońskiego w postaci Protokołu Brytyjskiego.

     

  13. Oli ma rację. W razie konfliktu pomiędzy przepisami wynikającymi z ratyfikowanej umowy międzynarodowej a Konstytucją, stosuje się przepis o Konstytucji jako najwyższym prawie w Rzeczpospolitej - Konstytucja zawsze jest nadrzędna.

    Niemcy nie wprowadziły zmian w swojej konstytucji w związku z Unią. Tam sprawa rozegrała się inaczej: niemiecki trybunał federalny orzekł o nadrzędności niemieckiej konstytucji nad prawem unijnym  przy okazji jakiejś konkretnej sprawy sądowej.

  14. Zgadza się, tylko dlaczego żaden z tych argumentów nie pada z ust naszych władz? Tylko J. Kaczyński coś wspomniał że "trzeba się będzie odwoływać" Niby po co, jeśli sprawa jest jasna i może być załatwiona wg polskiego prawa i polskiej konstytucji?

  15. Dla eurolewactwa żadne prawo się nie liczy, to z czym się liczą to tylko siła. I tę siłę trzeba demonstrować w każdym przypadku. Dlatego eurolewacy nie podskakują Erdoganowi czy Putinowi. Akurat w tym przypadku powinniśmy korzystać z tych wzorców.

    Dla eurolewactwa prawo ma tylko znaczenie kiedy im sprzyja, jak nie, to omijają i naginają je jak tylko mogą.

  16. Dokładnie tak, całe to "prawo" to zwyczajna fikcja. Kto ulegnie eurobolszewii to już po nim - a my niestety zdaje się w tym kierunku zmierzamy. Kulenie ogona jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosło, co najwyżej można tylko zarobić kopniaki.

  17. Zwracam uwagę na wyrok TK z mają 2005 roku dotyczący traktatu UE.

    Wynika z niego jasno, że podpisany przez Polskę traktat nie przekazuje prawodawstwu unijnemu prerogatyw ustrojotworczych i stanowiących o suwerenności państwowej a szczególnie kompetencyjnych .

    Łamaniem tej zasady jest zawieszenie przez jedną sędzine ( socjalistke hiszpańskią tą  od wyroku ...irlandzkiego) ustawy przeglosowanej de facto przez naród za pośrednictwem swoich przedstawicieli w Sejmie.

    Dodatkowo mająca  domniemania konstytucyjnosc ( tylko TK może to zmienić) ustawa została zawieszone przez te jedna sedzine ....wstecznie !...I bez praea odwołania się  pomimo to, że TSUE może się zajmować jedynie instytucjami unijnymi...

    TSUE de facto uznało,  że system sprawiedliwości w Polsce to już nie suwerenny polski system ale są to sędziowie unijni a nie polscy, wykluczając kompetencje TK.

    To precedensowe zawieszenie i decyzja TSUE mają  fundamentalne znaczenie nie tylko dla Polski ale i dla całej Unii.Jak pył bitewny wyborów opadnie będzie się działo...