Prześlij dalej:

Cyrki polityczne i psychologizowanie, to najłagodniejsze określenie tego, co na użytek wewnętrzny wyprawia kanclerz Niemiec i prezydent Francji. Polska stała się centrum europejskiej uwagi i jest to pierwsza polityczna zdobycz Kaczyńskiego, który dokładnie do takiego stanu chciał doprowadzić. Między głupie dowcipy i niemądre bajki można włożyć lewicowe lamenty, że staliśmy się państwem odizolowanym i osamotnionym. Taki sam status ma Rosja, Turcja i w ustach europejskich lewaków Wielka Brytania. Co łączy te kraje? Wszystkie trzy są samowystarczalne, mają olbrzymi potencjał i nic sobie nie robią z pohukiwań malowanych polityków francuskich, czy nie do końca uczesanej polityk niemieckiej.

Naturalnie Polska, jeszcze nie jest w stanie się równać z żadnym z wymienionych krajów, ale pierwszym krokiem jest konsekwentne stawianie na suwerenność państwa narodowego. Dzięki takiej postawie Polska staje się graczem formatu europejskiego i to już nie jest teoria, ale praktyka. Merkel będzie się zachowywać wobec polskiego rządu w taki, a nie inny sposób, bo do Polski przyjeżdża setki tysięcy Niemców miesięcznie i blisko 2 miliony rocznie. Wszyscy oni, zaraz po przekroczeniu granicy, widzą dwie rzeczy. Po pierwsze żadnych „uchodźców”, cisza, spokój, czystość. Po drugie żadnej ksenofobii, Polacy nie gonią Niemców po ulicach, ale stają na głowie, aby turystów zza Odry i całego świata przyciągnąć na następne sezony. Wszystko to dzieje się za śmieszne dla zachodnich turystów pieniądze i całkowicie przeczy mediom niemieckim, które wciskają Niemcom „religię pokoju”, jednocześnie strasząc polskim „rasizmem”. Krótko mówiąc, brednie wypowiadane przez Merkel i jej największy błąd, czyli zaproszenie dziczy do Niemiec, są w bardzo prosty i naoczny sposób przez Niemców weryfikowane.

Sytuacja ta w sposób naturalny zagraża reelekcji Merkel, bo nic tak nie kontrastuje z jej polityką migracyjną, jak zalane islamskim brudem i agresją Niemcy, przy spokojnej i bezpiecznej Polsce. Nie pozostaje enerdowskiej socjalistce nic innego, jak tylko próba zdeprecjonowania Polski, bo tylko w taki sposób może odwrócić uwagę od swoich fatalnych politycznych błędów. Im bliżej wyborów w Niemczech tym większe natężenie „nacisków” i podkręcenie retoryki „wojennej”. Nie ma zatem żadnego przypadku w działaniach KE, które w całości są szyte grubymi nićmi i mają służyć politycznym interesom krajów wyznaczających kierunki w UE. Oprócz Niemiec i po wyjściu Wielkiej Brytanii, drugim krajem zarządzającym UE jest oczywiście Francja. Wydawać by się mogło, że przedstawiona diagnoza bierze w łeb, w przypadku Francji, ponieważ tam wybory dopiero co się skończyły i to podwójnym zwycięstwem Macrona. No właśnie, dopiero co się skończyły i Macron ma notowania na poziomie 40% poparcia i 57% sprzeciwu dla jego polityki, a to oznacza, że jest w gorszej sytuacji niż Merkel.

Macron i Merkel to wizytówki absurdalnej polityki „uchodźczej”, którą UE usiłuje narzucić wszystkim krajom członkowskim. Kanclerz Niemiec i prezydent Francji każdego dnia zmagają się z coraz bardziej ostrym protestem ze strony obywateli, zwłaszcza w czasie kolejnych „incydentów”, czytaj bestialskich zamachów islamistów. Zderzenie ideologicznych bredni z brutalną rzeczywistością na ulicach Berlina, Paryża, Brukseli, Barcelony, itd. wywołuje naturalny dysonans wśród europejskich społeczeństw. Coraz częściej dochodzą też do Niemców, Francuzów, Belgów, Hiszpanów, informacje z Polski, gdzie czas się zatrzymał i to w najlepszym tego określenia znaczeniu. Polska dla europejskich ideologów jest żywym dowodem ich błędów politycznych, żeby nie powiedzieć paranoi. Dlatego nie mam mowy, żeby Merkel i Macron Polsce odpuścili, bo musieliby odpuścić sobie kolejną kadencję na najwyższym urzędzie.

Na szczęście poza ględzeniem prężeniem muskułów i innymi wygłupami, typu „naciski”, nic zrobić nie mogą i nie zrobią. Polsce ze strony UE absolutnie nic nie grozi, natomiast PiS ma idealne warunki do zdobycia większości konstytucyjnej. Wystarczy wykonać prostą rzecz. Każdą presję ze strony UE, Merkel albo Macrona przedstawić jako próbę wciśnięcia Polsce „uchodźców”. Nieważne czego taka naprawdę ta presja rzeczywiście dotyczy i tak wiadomo, że chodzi o podporządkowanie Polski interesom Niemiec i Francji. Obojętnie, co bredzi Bruksela, Berlin, czy Paryż, niech to będą sądy, puszcza, wolność słowa, zawsze i wszędzie należy podkreślać, że chodzi o „uchodźców”.

Gwarantuję, że po tym prostym politycznym zabiegu Polacy w kolejce ustawią się do urn i hurtowo zagłosują na PiS. Pewność wynika z tego, że 80% Polaków nie chce słyszeć o islamie w Polsce, a totalnie głupia opozycja nie ma wyjścia i musi wciskać Polsce „uchodźców”, bo jest całkowicie zależna od Merkel, UE i liberalno-lewicowych koterii. Mnie wygłupy ze strony KE, Niemiec i Francji nie martwią, ale cieszą, to są prezenty olbrzymiej wagi, wystarczy je odpowiednio opakować i wykorzystać do wzmocnienia pozycji Polski. Gadanie nie ustanie, może nawet się nasili, ale wtedy będziemy mogli przyglądać się temu z takim samym komfortem, jak Turcja i Wielka Brytania traktuje „presję międzynarodową” – z uśmiechem do ucha do ucha.

6
19366 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. Warunek, nigdy tego:

    ani tego:

    Polacy muszą mieć pewność, że zawsze sami będą stanowić o samych sobie i zachowają swoje jestestwo.

  2. już niedługo, Polska chorągiew. Ziemia Smoleńska, Krym.

  3. Wolność komentarzy w WP - w godzinę doszło 3000 proniemieckich plusików, a propolskich kilka.

    Na szczęście ktoś wynalazł printscreen ;)

    Looknijcie i rozpowszechnijcie, może chociaż kilku lemingów przestanie się dawać nabierać:

    http://www.wyko...

  4. , Chyba tak, chociaż mnie bardziej ciekawią dwie inne rzeczy. Kanclerz Merkel nie skorzystała z okazji żeby trzymać język za zębami,a szkoda.

    Bo jest Kanclerzem Niemiec, nie Polski. realizuje politykę kto nie stoi w szeregu karnie przed Niemcami wylatuje z Unii. Niedługo w Unii zostaną tylko Niemcy i Bawaria, politycy niemieccy i obywatele niemieccy nigdy jej tego nie wybaczą. Tylko kto jej to powie, Premier Polski będzie miała odwagę?

    Merkel nie rozumie czego chce Polska? To proste. Żeby Kanclerz Niemiec nie zapraszała do Polski tysięcy imigrantów z bliskiego wschodu bez zgody Polski. Żeby Kanclerz Niemiec nie przeszkadzała w demokratycznej kontroli władzy sądowniczej w Polsce, kiedy niemiecki wymiar sprawiedliwości i media są ręcznie sterowane przez polityków. Żeby nie tworzyła niemieckiej unii europejskiej, polegającej na zastraszaniu i przekupywania w celu realizacji niemieckich interesów.

    Aha, oczywiście polityka zagraniczna naszego państwa istnieje tylko fragmentarycznie i od czasu do czasu. Waszczykowski miał kilka cennych inicjatyw, ale bez poparcia rządu, Prezydenta Dudy i Kaczyńskiego po jakimś czasie zaczął walkę o przeżycie na fotelu. Macierewicz pokazał że czuje bluesa w polityce zagranicznej, ale Kaczyński nie dał mu rozwinąć skrzydeł. Kaczyński miał ostatnio wejście smoka Bruce Lee karate mistrz kiedy zaprosił w wakacje Prezydenta Poroszenkę do Warszawy.

  5. W rozmowach takich codziennych ze zwyklymi ludźmi, którzy nie śledzą intensywnie polityki oprócz islamskich "uchodźców" jest jeszcze jedna rzecz przebijająca się do ich świadomości to zatrzymanie wypływającej kasy z Vat i skojarzenie, że więcej kasy w budżecie to większa szansa na realizowanie potrzeb obywateli. Osobiście mnie to bardzo cieszy.

  6. m(M)acron, m(M)erkel, t(T)immermans, t(T)usk i inni - bezkarnie  tworzą i głoszą na arenie miedzynarodowej antypolskie fake newsy, które szkodzą Polsce.

    Ten fakt trzeba artykułować i nagłaśniać każdorazowo w bezpośrednich rozmowach ze wszystkimi politykami świata oraz podczas publicznych wypowiedzi w kraju i zagranicą polskich dyplomatów i dziennikarzy.   Może nawet warto wykupić płatne ogłoszenia informujące o fake newsach szkalujących Polskę w zachodnich mediach???

  7. avatar

    Gdyby te wszystkie słowa szły w parze jeszcze z dobrymi posunięciami w sferze gospodarki...

    Właśnie: Gdyby...

    https://www.you...

    https://www.you...