Prześlij dalej:

Jeden z bardziej obrazowych opisów ludzkiej głupoty, jaki w życiu poznałem, to powiedzonko słyszane w dzieciństwie. Używały go matki, używali ojcowie i nauczyciele, a brzmiało tak: „Tobie palec pokazać, to będziesz się śmiał jak głupi do sera, byś zmądrzał wreszcie”. Minęło prawie czterdzieści lat, ale zapamiętałem sobie tę recenzję głupoty na całe życie. Jak każde dziecko miałem swoje lęki i pilnowałem się, jak głupi, żeby się nie zaśmiać na widok palca. Tak mi zostało do dziś, nie śmieszą mnie i nie cierpię głupkowatych emotikonek, nie bawi mnie większość kabaretów produkujących te same prymitywne skecze i gagi. Na szczęście nikogo nie obchodzi mój gust, moje lęki i moje doświadczenia życiowe, mało kto interesuje się też moimi opiniami.

Co innego profesorowie i znawcy tematu, którzy nie wchodzą z salonów. Oni potrafią całymi dniami nadawać wartość naukowej analizy, każdej bzdurze podsuniętej przez media. Nie dalej, jak miesiąc temu szacowne grona z różnych dziedzin popełniały monografie żółtego żakietu. Wypowiedzieli się dyktatorzy mody, psycholodzy, filozofowie, doktoranci kulturoznawstwa, spece od mowy ciała i pan ksiądz Sowa. Kto miał nieszczęście nadziać się na te wywody mógł usłyszeć, że takie żakiety są niedopuszczalne pod każdym względem od czynników psychologicznych, przez funkcjonowanie tarczycy, aż po naruszenie równowagi sił militarnych na Półwyspie Bałkańskim. Publikacje naukowe ustały dopiero wówczas, gdy w żółtym żakiecie pojawiła się Angela Merkel. Cisza długo nie potrwała, bo oto Prezydent Andrzej Duda, na szycie NATO w Brukseli, młodzieżowym gestem uniósł w górę dwa „lajki”, po ludzku kciuki. Nim zaatakuje nas paranoja, wyobraźmy sobie rozmowę między dwojgiem normalnych ludzi:

Ona: A wiesz, że Andrzej Duda uniósł dwa kciuki na szczycie NATO?
On: Na jakim szczycie?
Ona: No, NATO.
On: Aha.
Ona: I jest afera?
On: Co?
Ona: Afera jest?
On: Jaka znowu afera?
Ona: Z tymi kciukami.
On; Jakimi kciukami?
Ona: Nieważne, w sumie masz rację, jedźmy po ten makron, bo głodna jestem.

Takich i podobnych rozmów przy okazji najnowszych paneli naukowych, które się odbyły w Klinice dla Nerwowo Chorych w Warszawie, przy ulicy Czerskiej, Polacy przeprowadzili tysiące. Jeśli nie makaron, to konkluzją mógł być cieknący kran, wizyta u mechanika, czy dentysty. Zupełnie inaczej do fundamentalnej kwestii prezydenckich kciuków podeszli docenci marcowi, co to w PRL-u widzieli wesoły autobus, a w wynikach demokratycznych wyborów zamordystyczne państwo PiS. Powtórzyła się historia żółtego żakietu, wszystkie czynniki społeczne i kulturowe zostały prześwietlone na wylot. Wypowiedzieli się byli szefowie protokołów i damy polskiej piosenki. Głos zabrali fachowcy od „Social Media” i biskup Pieronek też chętnie by się wypowiedział, ale w nawale słusznego oburzenia jego autorytet został haniebnie pominięty.

Nie ukrywam, że usiłuję trochę na siłę szukać dystansu do paranoi, bo wielopłaszczyznowa wiwisekcja kciuków Andrzeja Dudy, to jest jedno z tych zjawisk, które tak naprawdę bardziej mnie przerażają niż śmieszą. Objawy paranoi często bywają zabawne, w końcu nie jednego widziałem w akcji Napoleona, Chrystusa, czy „lekarza” leczącego raka proszkiem do pieczenia. Niestety to, co w paranoi może odruchowo śmieszyć, w skutkach jest cholernie niebezpieczne. Pal licho, że paranoicy zagrażają sobie, problem w tym, że akurat ten gatunek paranoika nie jest izolowany, ale o zgrozo zajmuje eksponowane stanowiska i to w zawodach tak zwanego zaufania publicznego. Jeśli w paranoje popada nauczyciel akademicki, ksiądz, adwokat, były minister, wreszcie ordynator szpitala, to diabli wiedzą, w którą stronę uciekać, bo nigdy nie wiesz na jakiego wariata trafisz. Paranoja „salonów” przechodzi w fazę agonalną i zapewniam, że uniesione kciuki Andrzeja Dudy to nie jest ostatnia drgawka.

0
18536 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. niestety, sa ludzie  ktorzy tak odbili od rzeczywistosci ze myslą iż kaabaret to rzeczywistość. Prezydent Trump nie zignorował Prezydenta Dudy, choć sa w tymkraju ludzie, ktorzy sie ciesza że ktoś znowu pokazał polaczkom ich miejsce.

    Prezydent Duda pokazał klase. chciał sie Spotkać z Trumpem, kiedy siedział przy stolu Trump podszedł z jakimś szefem protokołu do polskiej delegacji. szef protokołu pewnie zadziałał zgodnie z zasadami dyplomacji lewa reka pokazał ppolską delegacją i Trump bardzo sympatecznie się przywitał, biorąc pod uwage że nie odróznia Poland od Holland a europejscy politycy chcieli go uczyć jeśc widelcem. szef protokolu zagradzal droge do ludzi przy stole, żeby mogli zjeść.

    Prezydent Duda zorientował wstał i chciał się przywitać ale był odgradzany przez szefem protokłu - tym przy stole dajemy spokój. cała sytuacja trwała dosłownie chwilę, inaczej niż przy spotkaniu Trump Juncker i Tusk, gdzie Trump ignorował Tuska bo WIEDZIAŁ kogo i czemu ignoruje.

    Trump, Szef protokołu i Duda zachowali się bardzo dobrze i ładnie. szkoda tylko że żaden z 3 WieśMaców nie potrafił się zachować, szczególnie Szczerski.

    Panie prezydencie , jedna rada. głowa państwa ma przyjaciół i ma doradców, ale tych funkcji nie wpowinno łączyć. Przy okazji, kancelaria u Pani Sadurskiej funkcjonuje chyba całkiem nieźle. Podziękowania dla Pani Doroty Jaworskiej, która zajęła się moim emailem.

  2. Byle tak dalej. Symbolika tego zdjęcia nie pozostawia złudzeń... nasi górą!

  3. To raczej media odwrocenia u wagi od tego co powiedzieł Tusk do Trampa , że o jeden go prezydenta jest tu za dużo. Niestety Nike tego nie przetłumaczył a wyraz towarzy Trampa wystarczył. 

  4. avatar

    To nie jest żadna paranoja, tylko celowe, starannie zaplanowane i masowo wykonywane zadanie. Na tym tle rzeczowe głosy w ogóle nie przebijają się do masowego odbiorcy, ktory nie ma takiej orientacji jak czytacze kontrowersji. Bazując na wszczepionej nienawiści do PiSu działa doskonale i odpowiednio ustawia nastroje. Jeśli się nie mylę, to to nie umrze naturalną śmiercią, wręcz przeciwnie, będzie się nasilać.

  5. Jako "paranoik" myślę,że A.Duda miał za zadanie coś na szybko przekazać swoim patronom z miast i WSI - ktoś wie, co te kciuki oznaczają w kodzie sygnałowym FSB?

    Z rzeczy istotnych, to bardzo chciałbym się dowiedzieć, dlaczego pani Pawłowicz, profesor musi publicznie pisać do kucharki o tak oczywistych rzeczach http://wpolityce.pl/polityka/341600-humanitarne-korytarze-forma-hybrydowego-zamachu-na-polske

    Z rzeczy śmiesznych, ale chyba nie za bardzo, ponoć jeden z floty samolotów dla VIP ma mieć za patrona Romana Dmowskiego - już widzę, jak tym samolotem delegacja rządowa udaje się do bezcennego Izraela - http://wpolityce.pl/polityka/341605-pierwszy-z-samolotow-dla-vip-ow-bedzie-sie-nazywal-jozef-poniatowski-kownacki-postanowilismy-zbudowac-pewna-klamre-historyczna

  6. ankieta