Platforma Oburzonych, czyli lepszy protestacyjny obciach niż salonowe lizanie dupy

Prześlij dalej:

Migawki w TVN ze spotkania w stoczniowej hali BHP pokazują co najmniej dwie rzeczy, których boją się rządzący bez alternatywy. Montaż tych najbardziej żenujących wypowiedzi przeplatany jednym zdaniem Kukiza i Dudy nie pozastawia wątpliwości, że lęk został wyrównany prostacką satyrą. Nazwiska do niedawna kojarzone ze stroną władzy bez alternatywy zostały ocenzurowane i umieszczone między postaciami wcześniej skompromitowanymi na wieki. Warto przypomnieć głośne „zwariowanie” Gabriela Janowskiego, był to chyba jeden z bardziej prymitywnych numerów odpowiednich czynników, które napasły posła jakąś „pigułką gwałtu” i potem pokazały gorszące sceny w telewizji. Janowski po zaliczeniu epizodu był jeszcze posłem i politykiem w kilku formacjach i jakoś nie spożywał posiłków na mównicy sejmowej, cudownie ozdrowiał, jednak nigdy nie zapomniał o zmianie właścicieli i jakości cukrowni. Dziś można spojrzeć na tamte nieporadne protesty Janowskiego z zupełnie innej perspektywy. Nie ma w Polsce polskich cukrowni i nie ma polskiego cukru, mamy niemieckie fabryki i biały słodzik. Wspominam o Janowskim dlatego, że powtórzono stare sprawdzone metody, oto Platforma Oburzonych stała się medialny spektaklem oszołomów wpychających naszą europejską Wyspę w kąt zaścianka. Podobnie, a właściwie jeszcze gorzej skończył Lepper krzyczący do Balcerowicza, Olechowskiego, Kwaśniewskiego, Piskorskiego i Klewek. Miał rację, co nie znaczy, że sam był czysty, bo gdyby był to by… był i krzyczał nadal. Tak wygląda pierwszy lęk władzy – protestujesz, znaczy masz we łbie… nie po kolei. Drugi lek odnosi się do skali. W żadnej migawce nie pokazano przekroju protestu, ponad sto rozmaitych organizacji sprowadzono do „manewrów wojskowych zapowiadających III rozbiór Polski”. Tymczasem w hali BHP zgromadziły się podmioty tak różne jak NSZZ i OPZZ, wspomniany Kukiz i działaczka krzycząca „precz ze złodziejami”. Groźne, cholernie groźne dla władzy, stąd reakcja oparta na lekceważeniu i satyrze.

Mam świadomość, że Platforma Oburzonych nie dokona cudów, ale nie mam też zamiaru torpedować tej inicjatywy, chociaż nie zgadzam się ani z Dudą, ani z Kukizem. Pierwszy widzi nadzieję w referendach, co jest takim sobie pomysłem, nie spotykanym w państwach o stabilnej pozycji, poza wyjątkiem szwajcarskim. Drugi zauroczony lub nawet oczadzony JOW, nie wie co czyni. Wprowadzenie JOW w polskich realiach oznacza, że na czoło wysunie się coś 10 razy bardziej podłego od Platformy Obywatelskiej. Trudno sobie wyobrazić i jedno i drugie? Zgadza się, ale takie są realne zagrożenia. W senacie mamy JOW i przewagę PO o jakiej marzy salon. Cudowna teoria w zderzeniu z praktyką zawsze i wszędzie skutkuje pogorzeliskiem. W tej chwili w Anglii trwa gorąca debata jak się pozbyć JOW i wspominam o brytyjskich dylematach, bo najczęściej podaje się przykład Anglii. Na Wyspach JOW niczego nie zmieniły w układzie partyjnym, a to zdaniem naiwnego Kukiza ma się w Polsce po JOW-ach zmienić. Coś i ktoś taki jak niezależny kandydat istnieje tylko i wyłącznie na poziomie gminy i powiatu, w skali kraju JOW dostarczą nam idiotów rozpoznawalnych w telewizji, ponieważ żadna partia nie zaryzykuje anonimowego profesora. Do tej patologii dołączą „niezależni” biznesmeni, na przykład ten Amaro, czy jak mu tam z jedyną gwiazdką Michalina w Polsce, albo synowa Solorza. Oczywiście jedynym kryterium „niezależności” będzie wydana kasa na kiełbasę i wódę wyborczą.

Rozum nie znajdzie w Platformie Oburzonych rozwiązań, rozum powinien zamknąć oczy i wspierać wszystko, zwłaszcza w takim przekroju społecznym, co zniesie patologię największą. Platforma Oburzonych nie ma szans na sprawowanie władzy, podobnie jak nie miała legendarna Solidarność, ale może i też podobnie jak Solidarność dać impuls. Obojętnie jaką przyjąć stanowczość w krytyce, mimo wszystko PRL od PRLII odróżnia co najmniej Internet. 33 lata temu 21 postulatów wyglądało jeszcze bardziej nieporadnie, zabawnie i bezsensu, a jednak zmieniło rzeczywistość. Ze smutkiem stwierdzam, że na powtórkę w wykonaniu Platformy Oburzonych nie liczę, ale zabijanie podobnych inicjatyw, które mogą dać zaczyn dla czegoś przełomowego uważam za zbrodnię. Trzeba patrzeć realnie i widzieć w tym ruchu poważne zagrożenia dla przegnitej władzy, a nie przyszłych ministrów. Nie wiem jak inni, ale ja kopał nie będę, choćby dlatego, żeby nie odstraszać innych zainteresowanych oporem.

6
8693 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    na razie idzie mu rewelacyjnie.

    http://www.tvn2...

  2. Dziennikarka ze studia giełdowego z jednym ekonomistą omawiają "optymistyczne" prognozy dla Polski na najbliższe lata. Niestety nie zapamiętałem jaka agencja ogłosiła te prognozy, ale było to tak:
    W 2013 roku mamy mieć nieco ponad 1 proc. wzrostu, ale (co dziennikarka z fachowcem pomijają) blisko dwuprocentowy wzrost bezrobocia.
    W 2014 roku Polska ma mieć wg nich nieco ponad 2 proc. wzrostu, ale bezrobocie ma iść rok do roku o kolejny procent.
    W 2015 gospodarka II PRL ma urosnąć 3,1 proc. rok do roku, a mimo to bezrobocie w tymże 2015 znowu ma minimalnie urosnąć. Wg metodologii GUS w takim razie do wyborów 2015 byśmy szli z blisko 20 procentowym bezrobociem! - Grecja dziś jest tylko o 6 proc. "lepsza".
    Pomijają pewność tych prognoz to wnioski są dwa: nie mówić w przekaziorach o takiej drobnostce jak 6 lat wzrostu bezrobocia w ośmioletnim czasie rządów partii obywatelskiej i drugi gorszy wniosek - polska gospodarka jest gospodarką kamienia łupanego. Jako, że jesteśmy miejscem magazynów, hipermarketów i fabryk "ostatniego składania" to jakakolwiek poprawa wydajnosci pracy, lepsze zmechanizowanie linii produkcyjnej. itp. oznacza, że mniej ludzi jest potrzebnych do obsłużenia tego, a to oznacza wzrost bezrobocia. Przy 3 - 3,5 proc. wzrostu PKB w Polsce przestaje rosnąć bezrobocie, ok. 5 proc. wzrostu rocznie potrzeba aby zaczęło zauważalnie spadać. W Polsce niewyobrażalna jest sytuacja spadku bezrobocia w okresie listopad - kwiecień. W USA zimą bezrobocie moze spadać, w Europie Zachodniej (tej zdrowszej czyli Holandii czy w Niemczech) może. W Polsce odsetek prac wykonywanych pod chmurką łopatą czy pędzlem jest bardzo wysoką składową miejsc pracy w Polsce o gospodarce kamienia łupanego. Temat ten jest kompletnie niewykorzystywany przez PiS, co oznacza, że partia ta nie jest ani trochę profesjonalna (oczywiście na tle PO jawią się niczym piękny sen).
    Aha, niedawno przekaziory jechały po 'nieudolnym' rządzie brytyjskim gdzie dramatycznie powiększyło się bezrobocie z 7,9 na całe 8. Na zielonej wyspie oficjalnie jest 14,4, ale zdaje się kumple z GUSu lekko podkoloryzowały rzeczywistość.

  3. "Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz"

    Słyszałem na własne uszy wypowiedź Kaczora sprzed jakiś dwóch lat o JOW-ach. Był skłonny do ordynacji - częściowo JOW-y i częściowo partyjna lista ogólnokrajowa.
    W łżemediach odbywa sie teraz brandzlowanie strajkiem na Śląsku i liście skierowanym do Dudy przez jakiegoś dupka z ZPP "Przedsiębiorcy mają w d... pomysły Dudy"

  4. Zawsze przy JoWach mówi ciepło o Heńku Stokłosie. Taki koronny przykład magnata który trzęsie okolicą i zawsze jest wybierany..... Kaczor nigdy nie zmieni zdania w tej sprawie bo wie że komuna by mu partię rozjechała...
    Pozdrawiam,

  5. "Pierwszy widzi nadzieję w referendach, co jest takim sobie pomysłem, nie spotykanym w państwach o stabilnej pozycji, poza wyjątkiem szwajcarskim."

    Drugim "wyjątkiem" jest Islandia, gdzie obywatele wzięli sprawy w swoje ręce i ich państwo odzyskało "stabilną pozycję".

    Moim zdaniem, referenda nie są "takim sobie pomysłem", bo powodują, że znaczna część społeczeństwa zyskuje poczucie możliwości wpływania na los państwa i przez to również na swój, zyskuje motywację, by zacząć interesować się jego sprawami. Przypuszczam, że jeżeli doszoby nawet, na początku demokracji bezpośredniej, do przegłosowania jakiś "populistycznych głupot", to ich skutki będą na tyle trzeźwiące, że szybko dojdzie do następnych referendów, w których będzie można skorygować błędne decyzje.

  6. Waha się pomiędzy 40% a 50%.

  7. Obecny system wyłaniania członków maszyny głosującej jest tak skandaliczną kpiną z demokracji, że wszystko byłoby od niego lepsze, nawet JOWy kukizowe, a nawet jeśli nie lepsze, to wprowadzające zamieszanie w bandzie rządzącej.
    Podobnie z tymi Oburzonymi. Wielu ludzi ostrzega, że to zorganizowana akcja mająca na celu utrzymanie władzy w starym gronie, z daleka od łap społeczeństwa, ale w praktyce ruchy zbyt duże są trudno sterowalne,  więc nawet wbrew intencjom założycieli, coś pożytecznego może z tego być.
    Im więcej Tusk ma kłopotów tym większe nasze szanse na jakieś przetrwanie kryzysu, bo o rozwoju to już chyba za późno by myśleć.

  8. Za Dudę nie dam złamanego grosza, Kukiz też się miota, ale jedno jest pewne: im nas więcej i im głośniej krzyczymy, im bardziej rozhuśtamy spróchniały system, tym szybciej upadnie!
    http://zyciejes...

  9. i dzieci żeby utrzymać tych pasożytów pracowników. A przecież to nienormalne, w innych krajach przedsiębiorcy robia biznesy a pracownicy mają dobre warunki pracy, a u nas koszty pracy 1/100 kosztów w unii i właściciel firmy dopłaca do interesu, a wszystko przez tych cholernych pracowników...

  10. W zjawisku zwanym "prywatnym przemysłem krajowym" jedyne pieniądze jakie Skarb Państwa dostaje, to ZUS od nędznych płac, bo zyski lecą na Karaiby, czy inne Wyspy Bambusowe
    Tu leży problem.

  11. wybaczcie, ale jak dla mnie związki zawodowe powinny się zająć prawami pracowników, a nie zdobywaniem władzy politycznej.
    tyle w temacie.

    http://www.cyfr...

  12. avatar

    Możliwe, przy założeniu, że PO już dawno nie przebiło skali.
    Imo, chodzi o ewolucję, znaczy,  jej zapoczątkowanie w polityce.
    Co do reszty, patrz:
    http://web.archive.org/web/20120803035817/http://nicek.info/2012/05/15/zawisc-motorem-postepu