Prokuratura Apelacyjna przekazuję „SMS-y Kasi Tusk” do Prokuratury Okręgowej

Prześlij dalej:

Nie dziwi nic! Zaczęła się podróż za jeden znaczek, nie uśmiech, po prokuraturach wszelakich. Póki co listonosz się nie nabiega, bo wszystko się dzieje w ramach miasta stołecznego Warszawa, ale zapowiedzi są obiecujące. Przypomnę krótko o co chodzi, 16 kwietnia 2014 roku sporządziłem i następnego dnia wysłałem zawiadomienie do Prokuratury Generalnej, w którym wskazuję na możliwość popełnienia przestępstwa prze Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i nieustaloną osobę. 22 kwietnia Prokuratura Generalna odbiera pismo i przekazuje do Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Generalnej. Po kilku dniach, 28 kwietnia, departament Prokuratury Generalnej przekazuje moje zawiadomienie do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, celem podjęcia stosownych działań. 7 maja Prokuratura Apelacyjna wysyła pismo do mnie i do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, a w treści pisma pojawia się znamienne zdanie: „W przypadku stwierdzenia właściwości innej jednostki organizacyjnej prokuratury, do postępowania w określonym zakresie, proszę o przekazanie stosownych materiałów bezpośrednio do właściwej jednostki”. Po lekturze dwóch kolejnych odpowiedzi prokuratury rodzi się klasyczny dylemat – śmiać się, czy płakać? Na razie powstrzymam się przed jedną i drugą reakcją, chociaż podejrzewam, że przed podjęciem jakiejkolwiek konkretnych kroków otrzymam jeszcze kilka pism. Przed wyborami do PE żadna decyzja nie zapadnie, teoretycznie prokuratura ma 30 dni na rozpatrzenie zawiadomienia i ten termin minie 22 maja, czyli za tydzień z okładem, ale przerzucanie dokumentów rozpoczyna nowy cykl. Termin ustawowy zacznie biec dopiero z chwilą, gdy Prokuratura ustali, której podległej jednostce należy przekazać sprawę. Domyślam się, że przyczyna groteskowej operacji wcale nie leży w strachu przed podjęciem decyzji, w każdym razie nie tylko strach paraliżuje ruchy prokuratorskie.

Głównego powodu modelowej biurokratycznej „spychologii" szukałbym mimo wszystko gdzie indziej. Otóż każda decyzja prokuratury prze wyborami europejskim ośmieszyłaby Donalda Tuska. Możliwości są dwie, zatem szybko i łatwo można je przeanalizować. Najpierw weźmy na tapetę optymistyczne wszczęcie postępowania. Taki ruch prokuratorski oznaczałby, co najmniej prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa przez Donalda Tuska i nieustaloną osobę. Stąd do skrócenia nazwiska jeszcze daleka droga, ponieważ wszczęcie postępowania to zupełnie inna procedura niż postawienie zarzutów, ale w kulminacyjnym momencie kampanii informacja idzie w świat. Druga wersja wydarzeń wiąże się z umorzeniem postępowania i tutaj przyczyn umorzenia da się wyprodukować kilkanaście. Wydawać by się mogło, że to rozwiązanie jest korzystniejsze, nic podobnego, podobny komunikat ze strony prokuratury oznaczałby, że Donald Tusk robił sobie jaja i żadnego zamachu ze strony „sekty smoleńskiej” nie było, a córeczka dostała ochronę BOR, żeby jej drogocennego bloga nie ukradli. Suma sumarum, zamiast jakiejkolwiek decyzji narażającej Tuska na śmieszność, prokuratura robi wszystko, żeby decyzja pojawiła się we właściwym czasie. Spodziewałem się i takiego scenariusza, zresztą nie trzeba być medium, żeby brać pod uwagę wręcz stereotypowe zachowanie prokuratury przy takich „okazjach”.

Analizując możliwości i powody, tak sobie myślę, że właśnie stereotyp postępowania blokuje wszelką inicjatywę. Zmęczony biurokracją i rzeczywistością obywatel RPIII na samą myśl, że miałby walczyć o cokolwiek w instytucjach państwowych opuszcza ręce i odreagowuje popularnym pytaniem retorycznym: „A co to ku..a da?”. W zamierzchłych czasach rzeczywiście trudno było uzyskać choćby minimalny efekt, ale w dobie Internetu wystarczy wkleić dokumenty i opisać sprawę, żeby ugrać swoje. Tusk z propagandystami trzy razy się zastanowi nim następnym razem odstawi podobną szopkę i nie dlatego, że się zlęknie Matki Kurki, ale będzie się obawiał podjęcia sprawy przez kogoś o znacznie większych możliwościach medialnych. Obecny stan rzeczy wygląda tak, że to władza dyscyplinuje obywateli, mnie się marzy odwrócenie proporcji i każda taka kłoda rzucona pod nogi rządowej propagandy ma swoje znaczenie. Poza wszystkim nie widzę najmniejszego powodu, żeby obracać się na pięcie i pozwalać nietykalnym na nietykalność. Z mojej strony litości nie będzie i niech się ludzie śmieją z naiwności, lepsze to niż bierność i rezygnacja w drodze do rzeźni.

prokurokr.png

6
14727 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

12 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    traktowała to jako krytykę kapitalizmu. Jak sądzę. 

  2. avatar

    http://jakelo.s...

    http://kowalski...

    "wyrok ets  google" w google

     

     

  3. avatar

    Jakoś mi się ten facio 'na węch' podoba. Kompatybilny(?)?

  4. bo przy nazwisku nie ma tradycyjnej polskiej formy "Pan". Ale czego się spodziewać po mężczyznach w sukniach...

    Tak na marginesie, to rudno zauważyć że jest kampania wyborcza. Donald wszedł na trybunę i sam wyjaśnił, że jego przemówienie jest najważniejsze w Polsce od dobrych kilku lat, pewnie miał na myśli wejście do UE czyli od 10. I co czytam i oglądam w TV? Nie, temat numer jeden to nie jest najważniejsze przemówienie od 10 lat w historii Polski, której zresztą nie ma rząd ją wyrzucił. Temat numer jeden jest "pastuch". Prof. Pawłowicz twierdzi, że abiturient powinien przeprosić Polaków których nazwał bydłem.
    Ja się z tym nie zgadzam. Niemcy hitlerowskie, ale też czerwoni naziści, stworzyli całe kategorie podludzi i wrogów klasowych, których odarto z części człowieczeństwa a potem wysłano do obozów. Bartoszewski pozwolił sobie obedrzeć swoich przeciwników z całego człowieczeństwa, zrównując ich z bydłem i wzbudzając aplauz w swoim obozie politycznym. Ale, w sumie chyba nic dziwnego, skoro miller jednym tchem potrafi stwierdzić , że armia czerwona wyzwalała Polskę a potem od razu że co prawda Stalin pozwolił hitlerowi wyrżnąć wojska sprzymierzonych w  Warszawie, ale powinniśmy go zrozumieć bo miał swoje plany wobec terytorium Polski. On naprawdę w to wierzy, na jednym oddechu...

  5. Dla tzw. "naszych mediów" był to idealny temat, który można było rozdmuchać bardziej niż wynik konkursu Eurowizji. A tu nic, cisza, marazm, mec. Pszczółkowski, Jaruzelski, srututu tutu kłębek drutu. Można było złapać ryżego dosłownie za rękę, skończyło się na paru komentarzach, temat umarł śmiercią naturalną. A potem jeszcze jakiś bałwan wyskoczy z artykulikiem, że PiS prowadzi kampanię wyborczą bardzo słabo, wręcz słabiutko. Temu przytaknie prof. Staniszkis i wszyscy zdrowi.

  6. Donald Kiełbasa, dla przyjaciół Donald Wurst, szczęśliwy ojciec Katarzyny, której nie zawahał się użyć jako kiełbasy wyborczej.
    Tak brzmiałyby komentarze POlitbiura medialnego, gdyby Tusk był Kaczyńskim. A dzisiaj za pęto wyborczej robi dyplomatołek pastuch, ksywa profesor.

  7. A może wysłałbyś zawiadomienie do stosownej prokuratury o finansowaniu byłej parti Donalda Tuska przez Niemców?

  8. właśnie o tym pisał MK, że nikt nie próbuje, a wszyscy czekają aż ktoś za nich coś zrobi.

    Może Pani by wysłała "zawiadomienie do stosownej prokuratury"?

    MK nie ma w niczym większych możliwości zrobienia tego, niż Pani. Nie jest prawnikiem.
    Żeby było jasne, ja nie mogę, jeśli nie będę miał zgody biskupa, a bp jej nie da

  9. To jest straszne. Po wielu dziesięcioleciach tresury i krzyżówek,  władzy udało się wyhodować nowy typ człowieka:  "człowieka polskiego".
    Taki typ żyje z przekonaniem że nie ma żadnego wpływu na nic co jest dla niego ważne, bo wszystkim decyduje samoobieralna władza.
    Władza która może wszystko, może również dowolnie łamać lub zmieniać w każdej chwili swoje własne rozporządzenia.
    Ludzom nie wplno nawet decydować o nazwie ulicy przy której mieszkają, o budowie parkingu, o przeznaczeniu placyku. Dopiero z gazety czy z telewizora dowiedzą sie co urząd zdecydował.
    Włączamy Dziennik i bezsilnie słuchamy co te c...je znowu nam szykują.
    Są jednak jakieś luki w systemie czy martwe, nie używane prawa obywateskie, które muszą być żeby Unia się nie czepiała.
    Tam można wsadzić łapę i powalczyć.

  10. tym razem ściga antyterrorystami uczniów, którzy napiszą na murze "nie lubie tuska" a jednocześnie walcza do ostatniej kropli krwii o poszerzanie wolności ludzi haha. Ale nie w sprawach emerytur czy dzieci, które są własnością Tuska, do 18stki kiedy pojadą na zachód jako towar.

    Orban nie jest problemem Kaczyńskiego, rząd Węgier nie konsultuje swojej polityki z opozycją w Polsce. Chciał połączyć swoją politykę z polityką Polski 4 lata temu, ale rząd Polski nie istnieje więc Węgry realizują jak najlepiej swoją politykę przy pomocy dostępnych metod, Polska dla nich nie istnieje i to realistyczne założenie. Oczywiście michnikom udało się napuścić pis na orbana.

    Putin próbuje upodmiotowić separatystów, zanim władze na ukrainie obejmie suweren (obecnie nie ma prezydenta wybranego przez ukraińców ani premiera wybranego przez prezydenta), zrobić z nich suwerena na wschodniej ukrainie i wojnę ukraińsko-ukraińska, co dostanie w spadku prezydent wybrany przez naród ukraiński i na tej bazie będzie musiał dalej działać. Muszą się spieszyć do 25 maja bo potem staną twarzą w twarz z narodem ukraińskim. Poza tym konflikt na wschodzie oznacza, że radzieccy obywatele ukrainy nie będą głosować w wyborach, więc będzie bardzo słąby wynik dla Putina....

  11. "nawet po totalnym wygraniu wyborow przez PiS, i po ewentualnym okresie "bicia kurew i zlodziei" trzeba od nowa to wszystko poorganizowac. Kto? Kim? W jaki sposob?"

    Wywołanie popytu na przyzwoitość jest równie proste, co wywołanie popytu na cokolwiek innego. Albowiem gdy profesjonalnie pokazywać ludziom, czego chcą, to właśnie tego zechcą. Tak działa świat.

    Pozdrawiam,