Prześlij dalej:

Kto chodził do szkoły? Wiem, że nie wszyscy, a wśród chodzących wielu miało pod górkę, ale ta złośliwość jest na miejscu i nawet niezbędna. W szkole jak się człowiek nie nauczył czegoś na pamięć albo chociaż ze zrozumieniem, to zaczynał lać wodę. Proces lania wody można uprawiać na chama lub pokusić się o odrobinę finezji. W LO mięliśmy taką metodę, że do wody dosypywaliśmy atrakcyjne barwniki w postaci trudnych słów i tak nauczyciele zapoznawali się z: peregrynacją zamiast wycieczki, progeniturą zamiast potomstwa, hedonizmem, zamiast imprezowania.

Moje prace, które były wynikiem hedonizmu i braku poświęcenia choćby chwili na naukę, wyglądały mniej więcej tak: „Władysław Jagiełło był władcą roztropnym i posiadającym liczną progeniturę, dla dobra Rzeczypospolitej często peregrynował na Litwę, gdzie w atmosferze hedonistycznych biesiad spisywano traktaty i porozumienia, ale też dochodziło do licznych konfliktów trawiących Ojczyznę”. Prawda, że piękne? Jak się dobrze człowiek do tej roboty przyłożył, to i o pamiętnym roku 1410 mógł nic nie wiedzieć, a „historyczka” z litości, czy z ubawu, dawała trzy na szynach. Grzej mieli tacy, którzy lali lurkę, żadnych ornamentów, żadnej inwencji, tylko takie żałosne błaganie o litość.

Przez trzy lata najdurniejsza opozycja i nadzwyczajna kasta lała lurę: „konstytucja, konstytucja, konstytucja”. Żadnych dat, żadnych paragrafów, żadnego konkretu, tylko mantra z czasem brzmiąca jak wulgaryzm. W końcu i w desperacji tracący władzę sięgnęli do czeluści intelektu i tak narodziło się „pytanie prejudycjalne”. Ki diabeł to pytanie? Ano taki hedonizm peregrynujący w stronę progenitury kasty. Po ludzku mówiąc jest to po prostu zapytanie prawne skierowane do TSUE. Dokładna definicja wygląda tak:

Instytucja z obszaru prawa Unii Europejskiej regulowana przez art. 267 TFUE. Na tej podstawie sądy państw członkowskich Unii Europejskiej zwracają się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniami dotyczącymi „wykładni Traktatów, ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

W sumie nie takie trudne, jak się trzy razy przeczyta, to za czwartym razem można zrozumieć, że takie pytanie dotyczy traktatów unijnych, a nie polskiego prawodawstwa. Oczywiście jakiś profesor Matczak, czy inny profesor Sadurski zrobią do tego wykładnię, że się z ulotką Polopiryny można pomylić, ale nawet jeśli to w żadnym wypadku pytanie prejudycjalne nie może dotyczyć stanu psychicznego i samooceny sędziego w zakresie niezawisłości i niezależności. O ile pytanie prejudycjalne Najwyższej Kasty do momentu „zawieszenia” przepisów ustawy spełnia wymogi instytucji zdefiniowanej powyżej, o tyle bełkot psychologiczny sędzi Ewy Maciejewskiej z Łodzi i znanej ubeckiej progenitury „sędziego” Tuleyi, to już czysta komedia.

Oboje nie pytają o wykładnię traktatów unijnych, tylko pytają TSUE, czy się mają bać, czy się nie mają bać. Nie koniec komedii. Oni się pytają, czy się mają bać presji politycznej przed wydaniem wyroku w sprawach absolutnie apolitycznych. Sprawa Maciejewskiej to zwykłe roszczenie od skarbu państwa i takich spraw jest tysiące. Sprawa Tuleyi to kolejny bandzior, któremu Tuleya chce przewietrzyć celę za 230 tysięcy złotych. Kuriozum tak daleko posunięte, że nawet prawnik zaproszony do studia TVN24 oświadczył, że ma bardzo poważne wątpliwości i prawdopodobnie TSUE w ogóle się takimi pytaniami zajmie. Tak wygląda schodzenie ze sceny pokonanych i ośmieszonych na własne życzenie.

Poza konkursem, laniem wody i trudnymi słowami, jedno jest pewne. Tacy „sędziowie” jak Maciejewska i Tuleya, którzy z sali sadowej zrobili cyrk polityczny i estradę dla swoich żałosnych przebojów, powinni z definicji wylecieć z sądów i są ku temu trzy przesłanki jasno zdefiniowane w prawie:

1. Strachliwy sędzia nie jest niezawisły i niezależny, jeśli sędzia boi się wydać wyrok z jakichkolwiek powodów, to z mocy prawa prawo łamie.

2. Żenujący brak kompetencji, brak racjonalnej oceny materiału dowodowego i podstawy prawnej, bo tylko ignorant nie jest w stanie wydać samodzielnego orzeczenia w prostej sprawie cywilnej i tak samo nieskomplikowanej sprawie karnej, nie mającej żadnego związku z traktatami unijnymi.

3. I wreszcie najważniejsze, w pytaniu prejudycjalnym „przerażeni” komedianci ujawniają sentencję wyroku, a to już jest dyskwalifikacja.

Nic z tego nie będzie, żadnej „kompromitacji Polski na arenie międzynarodowej”, to jeden z ostatnich tandetnych pokazów niemocy, taki helikopter na głowie założony do togi.

Źródło foto: 
0
9885 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. Sędziowie z Łodzi poinformowali TSUE, że nie potrafią wydać niezwisłego wyroku, bo obawiają się konsekwwencji. Czyli nie są niezależni - Kandydaci do postępowania dyscyplinarnego?

    Junkcer rażąco naruszył prawo Unii Europejskiej, mianując swojego niemieckiego pupila na bardzo ważne stanowisko. Akt oskarżenia liczy kilka tysięcy stron. europejski RPO pyta państwa członkowskie, czemu nie zaprotestowały na rażące naruszenie prawa, chodziło o procedurę wyboru niemieckiego kandydata?

    Ciekawe czy Polski rząd będzie domagał się wyjaśnień rażącego naruszenia prawa oraz przywrócenie stanu zgodnego z prawem?

    Czy poprosi komisję wenecką o interwencję? https://fakty.i...

    Natomiast to, że szef państwowej komisji wyborczej uważa, że władza wykonawcza złamała konstytucję i jest nielegalna, to już jest problem....

  2. Obecna sytuacja jest kolejnym skutkiem weta a później grzebania Dudy przy ustawach sądowych. Pokazuje też całkowitą impotencję państwa, które po pierwsze nie daje sobie rady z tak postępującym sędzią, a po drugie z człowiekiem, który nadal powierza temu sędziemu poważne sprawy kryminalne. Stanowi też dowód na to, że warto przeprowadzić znaczącą czystkę w wymiarze "sprawiedliwości". Ciekawe czy nie ma jakiegoś sposobu na obciążenie sędziów kosztami, które ponosi państwo z powodu wysyłania  nieuzasadnionych pytań prejudycjalnych.

  3. Po tym wszystkim, czego jesteśmy świadkami, jestem pewien, że tam w wyborach samorządowych, tam gdzie do rad wygra PIS i ich kandydaci na prezydentów, burmistrzów i wójtów, właściwe sądy administracyjne w województwach / bo one rozstrzygają wyniki tych wyborów/ podważą je.

    Czy wyobrażacie sobie, co wtedy ?

    Przyszłoroczne wybory do eurokołchozu i parlamenntarne "klepie" SN i z uwagi na fakt, że tam się może jednak sporo zmienić, więc jeszcze nie ma co się niepokoić na wyrost.

  4. @SA: O to chodzi! mądre rządy  walczą wojskami sojuszników, na terenie sojusznika lub wroga oraz przy pomocy swoich "ciapatych" żołnierzy. w latach 90-tych niemieccy szeregowi nosili piękne polskie nazwiska, amerykanie którzy tu przyjadą wyglądają jak z Afryki..

    Wojsko Polskie powinno walczyć przy pomocy wojsk amerykańskich, brytyjskich, litewskich, łotewskich, ukraińskich, słowackich, czeskich, daleko od granicy Polski. Czy ktoś się z tym nie zgadza?

    Nowy projekt polskiego tekturowego  Bojowego Wozu Piechoty Borsuk (który będzie słabo opancerzony, więc przede wszystkim powinien unikać walki), jest prawdopodobnie wzorowany na amerykańskim Bradleyu, 3+6 czyli trzech członków załogi oraz 6 żołnierzy desantu, natomiast amerykanie szybko chcą od tego uciec w stronę tego co aktualnie jest w Wojsku Polskim. Czemu?

    do 2000 roku pluton US Army miał DWIE drużyna, każda po 2 sekcje. Każda sekcja miała swojego Bradleya, plus jechał dowódca drużyny oraz dowódca plutonu, zastępca radiooperator.
     Wojsko stwierdziło że potrzeba trzech drużyn ale zostało przy 4 Bradleyach w plutonie,
    więc dowódca plutonu i zastępca zostali "wyrzuceni" z plutonu, co jednak jest bardzo negatywne.
    Poza tym trzy drużyny zostały "poszatkowane" na 4 wozy Bradley, co też jest bardzo negatywne.
     Dlatego w budżecie na ten rok zostały szybko włączone środki na budowę protypu nowego BWP, dla każdej drużyny oddzielnego, czyli będą 3 BWP 10-11 miejsc. Armia chce się na nie przesiąść za 5-7 lat. A my właśnie robimy to, od czego oni chcą uciec.

    Poza tym, PGZ poszło w słabo opancerzony, bo pływający BWP. Podczas gdy głównym zadaniem BWP jest WALKA, nie pływanie, czyli mocny pancerz i środki rażenia.

  5. avatar

    Tak - pacyfizm, tchórzyzm i obrastanie w tłuszcz robią super na charakter i przyszłość narodu. Co widać w tej właśnie chwili choćby po samych Anglikach. (Oczywiście druga skrajność, do której, z konieczności często, zawsze mieliśmy skłonność, także nie jest dobrą opcją.)

    Pzdrwm

  6. Anglicy publicznie obiecali, że prawie natychmiast są w stanie przerzucić w rejon Polski 3 brygady, oczywiście w domyśle wsparcie wojsk amerykańskich w Polsce. Czyli praktycznie jedna dywizję. 

    Pzdr

  7. Anglicy publicznie obiecali, że prawie natychmiast są w stanie przerzucić w rejon Polski 3 brygady, oczywiście w domyśle wsparcie wojsk amerykańskich w Polsce. Czyli praktycznie jedna dywizję. 

    Pzdr

  8. Litwa, Słowacja, Czechy praktycznie nie mają wojska. Nawet Ukranina jest nadal słaba. Niemiecka armia jest w stanie rozkładu - i dobrze. Nasza czwarta dywizja  z zapleczem WOT i nowoczesnym (amerykańskim) uzbrojeniem to własciwy kierunek. Potrzebne będa następne dywizje. Wiele wskazuje na to, że niedługo w Europie zacznie się wojna i to raczej z Zach. Ruskie jak zwykle będą chcieli na tym skorzystać.  Nie ma co liczyć na sąsiadów, są słabi i niezdolni do walki.

  9. Skąd przypuszczenie, że niemiecka armia jest w stanie rozkładu? Cieszę się że  ukraińska armia jest słaba. jeśli Rosja będzie myślała, że po wejściu na Ukrainę spotka pod kijowem dywizje NATO, nie zbliży się do dniepru na bliżej niż 100 km, ani nie wejdzie na Białoruś.

    Pzdr.

  10. "Skąd przypuszczenie, że niemiecka armia jest w stanie rozkładu?"

    Pewnie stąd, że tak głośno opowiadają sami Niemcy, a oni przecież na pewno nie kłamią...

     

  11. avatar

    Słyszałem opinię gościa, który naprawdę się zna, i on mówi, że to w ogóle nie armia, nie ma sztabu generalnego itd. Śmiał się z zagrożenia Polski akurat z tamtej strony, militarnego znaczy. Całkiem odwrotnie niż w kwestii Rosji. Niemce, jeśli ktoś nie pamięta, są wciąż formalnie pod okupacją i to ma swoje reperkusje.

    Pzdrwm

  12. Z tym, że jeśli ktoś nie pamięta to Niemce po traktacie wersalskim też miały ograniczenia i wiadomo jak to było skuteczne.

  13. avatar

    Nie widzę niczego co Rosja może zyskać na awanturze, ani politycznie ani ekonomicznie. 
    Stany przeciwnie wprost.
    My po jesteśmy trupem.
    eot