Prześlij dalej:

Pewnie niejeden Czytelnik sobie pomyśli, że komuś się tu nudzi i oddziela mniejsze plewy od większych plew, ale to będzie błędna ocena sytuacji. Nigdy tak nie jest, że szeroki front polityczny idzie jedną zwartą ławą, zawsze pojawiają się frakcje i odmienne recepty na sukces. Co do zasady pełna zgoda, że wybitnych postaci po stronie konkurentów PiS nie znajdziemy, niemniej paru średniaków utrzymuje się w polityce zbyt długo, aby nie widzieć, że sprawy zabrnęły w ślepą uliczkę. Proste zestawienie pokaże o czym mówię. Nie da się w jednej linii postawić Schetyny i Joanny Schmidt, taką mam koncepcję.

Wyłania się z wolna podział na totalnie przegraną i przez to psychicznie niezrównoważoną opozycję i PO pod rządami Schetyny, który to zestaw ciągle zachowuje potencjał partii zdolnej do konkurowania w wyborach. Widać to wyraźnie po zachowaniu „dwóch opozycji”. Psychicznie niezrównoważeni z „Nowoczesnej” wchodzą w fazę agonii, która nigdy nie wygląda estetycznie i zawsze jest to widok wzbudzający jak najgorsze skojarzenia. Na placu „ciamajdanu” zostały już tylko trupy polityczne po „Nowoczesnej” Ryszarda Petru. Ten „trzon” tworzy zabezpieczenie polityczne dla ulicznych socjopatów i „elit” w postaci rozmaitych lewackich „artystek”, „pisarek” i „psycholożek”. Schetyna jeszcze dwa lata temu stał w jednym szeregu z Petru, Kijowskim i Holland, ale dziś w największych zadymach i żenadach nie uczestniczy, bo wie, że zejście poniżej Samoobrony kończy się w polityce zgonem.

Nie chcę przez to powiedzieć, że w PO nie ma Nitrasa, Gajewskiej, czy Pomaskiej, których w żaden sposób nie da się odróżnić Scheuring-Wielgus i Misiło, ale to nie są ludzie Schetyny, tylko Tuska i to po pierwsze. Po drugie ich akcje, chociaż żałosne, jednak są o kilka poziomów wyżej niż wożenie bandziorów w bagażniku i udawanie ciężko pobitych przez policję. Kontrargumentem dla mojego podziału może być słuszna uwaga, że przecież nikt z liderów PO nie odcina się od politycznych działań zadymiarzy sejmowych i ulicznej chuliganerii przekraczającej kolejne granice. Tak rzeczywiście jest, tylko to wynika ze związanych rąk. Schetyna nie może powiedzieć, że zadymy są złe, co więcej nie może powiedzieć o jakimkolwiek braku skuteczności, bo zostałby „pisiorem”. Zwracam jedynie uwagę, że widać brak entuzjazmu u, było nie było, polityka starszej daty, dla politycznej smarkaterii. I jest jeszcze jedna sprawa, Tuska „elity” i media ślepo kochały, Schetynę ledwo tolerują i to wyłącznie z jednego powodu – Schetyna jest przeciw PiS.

Ostatnie akcje w wykonaniu dogorywających ulicznych socjopatów w naturalny sposób podnoszą emocje, wszystko co razi ekstremizmem łatwo się sprzedaje ludziom bezpośrednio i poprzez media. Stąd też tematami dnia są wycieczki w bagażniku, czy „ciężko pobici” zadymiarze, rzucający się na policjantów, ale to minie. Scheuring-Wielgus, Rysiek i jego Madera zostali wyłączeni z „cywilizowanej opozycji”, słowa Balcerowicza o szkodniku Petru, zamykają karierę Ryśka. Część „cywilizowanej” partii założonej przez Petru, przejął Schetyna i ta część, choćby w osobie Zembaczyńskiego, odcięła się od przemytu „Obywateli RP”. Kończą się też tematy nadające się do ulicznych zadym, temat sądów jest domykany, wszystkie pozostałe drażliwe kwestie przed wyborami będą na rozkaz Kaczyńskiego wyciszone. W tle tego wszystkiego nieuchronnie zbliżają się wybory samorządowe, ostateczna bitwa o wszystko.

Do znudzenia powtarzam, że w samorządach tkwi nie mniejsza kasa i władza, niż na szczeblu centralnym. Dość wspomnieć Warszawę, gdzie przyznawane są dotacje dla rozmaitych ideologicznych bojówek działających w skali ogólnopolskiej, no i do tego miliardy ukradzione na „reprywatyzacji”. Ekstrema i odpadki z „Nowoczesnej” mogą sobie pozwolić na niekontrolowane wygłupy, bo w tych wyborach nie mają żadnych szans, za to liczą na miejsca w sejmie, na zasadzie „baby z brodą”, czyli kolorytu, który w sejmie był zawsze. Schetyna w szarpanie się z policjantami i smarowanie sprayem po murach angażować się nie może, ponieważ z tej pozycji samorządów nie obroni. Nie sposób przejść obojętnie wobec skrajnej patologii, jaka widzimy w wykonaniu trupów politycznych i ulicznej chuliganerii, ale warto pamiętać, co jest najwyższą stawką na najbliższe pół roku i to są wybory samorządowe.

Źródło foto: 
0
9860 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

7 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    W skali ogólnopolskiej PiS wychodzi z klinczu z totalniakami z dwu krotną przewagą. Ale w gminach na głębokiej prowincji nie jest słodko gdyż jedynymi beneficjentami rządów PiS są konsumenci 500+ a to za mało aby zrównoważyć politykę w stosunku do rolnictwa i przetwórstwa spożywczego.

  2. Schetyna ma dość duże szanse w wyborach samorządowych gdyż ludzie stanowiący Ruch Kontroli Wyborów zostali zniechęceni przez ostatnie wyczyny PiSu. Obalenie rządu Szydło, poniżenie Macierewicza, uległość wobec rządu izraelskiego będą mieć znaczący negatywny wpływ na tę grupę ludzi. Z drugiej strony PKW jest taka sama, jak kilka lat wcześniej.

  3. czyli, nie ważne jak glosują. Ważne kto liczy głosy.

  4. avatar

    Będzie zabawnie, imo.

  5. Ruch Kontroli Wyborów jest siłą realną. Może się pogniewać na PiS za rzeczy o których piszesz, ale alternatywą jest wygrana PO w wyborach samorządowych. Może być (nie)ciekawie.

  6. avatar

    No więc właśnie. Może denerwować taktyka PiS ale alternatywą jest liberalny koktajl i kondominium niemiecko-rosyjskie pod zarządem żydowskim. I niech nikt mnie nie rozśmiesza, że jest jakaś realna opcja narodowa, bo ta przeżarta jest przez wewnętrzne kłótnie, kto jest Żydem a kto nie, wywoływane przez post-PZPR-uchów (i samych Żydów, których w SN widziałem niemało), którym ciągle się marzy braterski sojusz ze związkiem radzieckim i jego bezpośrednim kontynuatorem - putinlandem.

  7. avatar

    Nie ma takiej alternatywy.