Andrzej Duda



share

Przez lata nauczyłem się jednej podstawowej rzeczy, jak chcesz być poważnym analitykiem sceny politycznej, to nie możesz się podniecać „oryginalnymi” diagnozami. Maniera dziennikarska jest taka, że im coś bardziej prostego, tym większy stek bzdur na temat prostoty trzeba wyprodukować. W tych dniach mieliśmy na tapecie wiele ciekawych rzeczy, ale praktycznie niezauważona przeszła zapowiedź prezydenckiego weta nowej ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Samo połączenie tych dwóch słów” „prezydent” i „weto” powinno wywoływać skrajne emocje, ale nic takiego się nie stało i to jest właśnie prostota.



share

Przepraszam, przepraszam, przepraszam, szczególnie Panią, która na spotkaniu autorskim ochrzaniła mnie, że raz czekała na felieton, który zawsze jest o 18.00 i wtedy nie było. Cóż życie, Szanowni Państwo, ostatnio mam na głowie tysiące spraw i praktycznie dnia odpoczynku, to proszę o wyrozumiałość i wybaczenie, gdy się czasami spóźnię. OK. A teraz poważnie, całkiem poważnie, jak w tytule. Po 24 lipca 2017 roku polityczny świat się zmienił od prezydenckich wet i długich negocjacji z PiS. Wszyscy wiedzą o co chodzi, każdy ma swoje wyrobione zdanie, to nie ma sensu tego wątku kontynuować, ale przypomniałem o nim z ważnego powodu.



share

Wyzwanie Kaczyńskiego na pojedynek, to jednocześnie najstarsza i najnowsza polityczna prowokacja Tuska. No właśnie, prowokacja, nie jasno sprecyzowany projekt polityczny nie początek kampanii prezydenckiej, ale tandetna wrzutka Tuska, która pokazuje, że wszystko się kiedyś kończy. Tusk był chodzącym produktem marketingu politycznego i w najlepszym dla siebie czasie potrafił prostymi środkami ustawić całą scenę polityczną. Oczywiście nie wynikało to z talentów Tuska, ale z potęgi sprzyjających mu mediów odwalających całą robotę, niemniej jakiś materiał wyjściowy zawsze dostarczał.

Strony