biskup

 

share

Poszukiwanie kija i pałki w niektórych przypadkach przybiera komiczne wymiary, to znaczy bardziej komiczne niż zwykle. Z wielkim zainteresowaniem i jak nigdy obserwowałem przypadek biskupa „na bańce”, którego kompletnie nie znam, na tyle jest dla mnie anonimowy, że nawet nie potrafię przytoczyć nazwiska. Zastanawiałem się w jaki sposób sprawa zostanie rozstrzygnięta, bo w takich przypadkach zwykle mamy do czynienia z: a) prowokacją wrogów politycznych lub wrogów kościoła, b) nagonką medialną, c) jednym kieliszkiem wina do obiadu, d) to nie ja prowadziłem samochód. Było szerokie pole do linczu, wszak czym innym jest gdy na przystanku autobusowym gwiazdy medialne i redaktor z TVN Turbo łamie co najmniej trzy przepisy kodeksu drogowego, a mandat dostaje poszkodowany kierowca autobusu i jeszcze idiota za to dziękuje, a czym innym „tłusty biskup”, „hipokryta”, „popapraniec boży”, jadący po pijaku.