ogół



share

Wszelkiej maści „wolnościowcy” powtarzają swoje mantry o tym, że każda ingerencja państwa w życie obywatela jest zbrodnią. Czysty bzdet i naiwność na poziomie pensjonarki, bo tak się jakoś dziwnie składa, że najmocniejsze politycznie i gospodarczo kraje, swoją potęgę opierają na sile państwa. Szkoda mi czasu na rytualne bicie piany i tracenie amunicji na wojnie„wolnego rynku” z „socjalizmem”, pierwsze to utopia, drugie nie ma nic wspólnego z rozsądnym funkcjonowaniem państwa, nie wyłączając polityki socjalnej.



share

Ideolodzy i wyznawcy ideologii, w której nihilizm miesza się z relatywizmem, powymyślali też rozmaite dziwolągi użytkowe. Tytuł oczywiście nawiązuje do Yeti, czyli wydumanego potworka, który się nazywa „współczesny patriotyzm”. Pewne zjawiska w przyrodzie, dziękować Bogu, są stałe. Człowiek rozumny wie, że serce pompuje krew, a pęcherz zbiera mocz, pomyleńcom jest wszystko jedno, co w nich płynie i czym sikają. Patriotyzm współczesny nie istnieje, podobnie jak nie istnieje współczesna miłość, nienawiść, zazdrość, pożądanie. Pozamiatanie psiej kupy to się higiena nazywa, a płacenie podatków fiskalizm. Co innego współczesny bolszewik, ten żyje i ma się doskonale, bo od narodzin był tworem sztucznym, by na przestrzeni lat mutować i przeistaczać się w rozmaite poczwary. Na współczesnego bolszewika działają tylko i wyłącznie współczesne środki, dlatego nie ma sensu kombinować, wystarczy zastosować broń wyprodukowaną przez bolszewików.