reforma sądownictwa



share

Przepraszam, przepraszam, przepraszam, szczególnie Panią, która na spotkaniu autorskim ochrzaniła mnie, że raz czekała na felieton, który zawsze jest o 18.00 i wtedy nie było. Cóż życie, Szanowni Państwo, ostatnio mam na głowie tysiące spraw i praktycznie dnia odpoczynku, to proszę o wyrozumiałość i wybaczenie, gdy się czasami spóźnię. OK. A teraz poważnie, całkiem poważnie, jak w tytule. Po 24 lipca 2017 roku polityczny świat się zmienił od prezydenckich wet i długich negocjacji z PiS. Wszyscy wiedzą o co chodzi, każdy ma swoje wyrobione zdanie, to nie ma sensu tego wątku kontynuować, ale przypomniałem o nim z ważnego powodu.



share

Reforma sądownictwa jest potrzebna, ale z zupełnie innych powodów niż się większości wydaje. Wszystkie naiwne nadzieje, że po podpisaniu nowych ustaw, o ile w ogóle do tego dojdzie, nagle stanie się cud, są snem wariata. Kadry, kadry i jeszcze raz kadry, decydują o tym, jak wyglądają postępowania i wyroki sadowe. A skąd się te kadry biorą? Proszę sprawdzić dowolną apelację i spróbować znaleźć choć jedną, w której nie pracuje sędzia mąż i żona, ojciec i syn, brat i siostra, córka i mama, że o wujkach i ciotkach nie wspomnę. Nie ma takiej, nie ma ani jednej apelacji, a w mojej ocenie i „okręgówki”, gdzie takich układów nie znajdziecie.



share

Nieustannie słyszę o spokoju i czekaniu na ostateczne projekty ustaw prezydenckich i jakoś nie mogę się uwolnić od „złotej myśli” Komorowskiego, który prosił o 100 dni spokoju dla rządu Ewy Kopacz. Minęło prawie 50 dni i spokoju, zwłaszcza ze strony obozu prezydenckiego nie widzę. O ile Jarosław Kaczyński udzielił jednego wywiadu i potem zamilkł, o tyle z kancelarii Prezydenta non stop płynie jednoznaczny sygnał, że rząd i elektorat PiS nie rozumie etapu dziejowego. Melodia jest taka, że reformy wymiaru sprawiedliwości to konieczność, ale nie w takiej formie, nie w takim czasie i potrzeba szerokich konsultacji. Wypisz, wymaluj Unia Demokratyczna albo Aleksander Kwaśniewski, który ze wszystkimi się napije.

Strony