rekonstrukcja



share

W grudniu, kiedy nastąpił pierwszy etap rekonstrukcji rządu polegający na rekonstrukcji premiera, nikt za bardzo nie rozumiał tych dziwnych ruchów. W końcu przeważają potoczne opinie, że może pani Szydło jest zbyt siermiężna jak na europejskie salony? A taki Morawiecki, to ho, ho – salonowy lew, i po anglickiemu, i po niemieckiemu i ę i ą i elegancko potrafi się zachować w towarzystwie z wyższych sfer; no i bankier, milioner, no gościu, że mucha nie siada.

Jednak to nie mogło o to chodzić. Polityka musi mieć jakieś poważniejsze przyczyny… Dzisiaj w końcu doszło do rekonstrukcji ministrów, czyli polowanie z nagonką na Macierewicza zakończyło się sukcesem.



share

Rekonstrukcja rządu wraz z wymianą premiera, w czym udział miał wziąć Jarosław Kaczyński, była jak najbardziej realną opcją. Zbyt wielu poważnych ludzi po cichu o tym mówiło, a kilkoro z nich mówiło również do mnie, żeby dać wiarę dyżurnej w takich wypadkach „analizie”, odwołującej się do geniuszu Kaczyńskiego, który to wszystko po mistrzowsku rozegrał. Prawda jest zupełnie inna, po wolcie byłego Andrzeja Dudy, nikt w PiS, łącznie z Kaczyńskim nie wiedział, co będzie dalej i jak się sprawy potoczą.



share

Zastanawiam się od dłuższego czasu, co ludziom przychodzi łatwiej, sprzedawanie czy kupowanie propagandy. Im dłużej się zastanawiam tym dłużej nie wiem, co tu jest jajkiem, a co kurą. Inna, nie tyle zajmująca, ale irytująca przypadłość to wszelkiej maści doradcy, którzy pałętają się po jakiś ruchach i partyjkach na poziomie 0,07% społecznego poparcia i nie przeszkadza im to doskonale wiedzieć, jakie fundamentalne błędy popełnia polityk, który podwójnie wygrał wybory, wbrew salonom i prawie wszystkim mediom. Głównie tacy zjawiskowi fantaści, niedojdy i pozostali sensaci, od kliku tygodni sprzedawali brednie o wymianie Beaty Szydło na Jarosława Kaczyńskiego.

Strony