szyld



share

Trochę z kronikarskiego obowiązku, ale bardziej ze względu na codzienną polityczną robotę, jestem zmuszony odnotować wydarzenie, o którym prawdę mówiąc nie chce mi się pisać. Do tego stopnia jestem zdegustowany i pozbawiony motywacji, że nie sprawdziłem, co tam chodzący kabaret Ryszard Petru wymyślił. Proszę mnie poprawić, jeśli piszę rzeczy podobne do Petru, ale wydaje mi się, że stworzył jakiś ruch własnego imienia, czy coś w tym stylu. Gdzieś też widziałem kawałek konferencji, ale ze względu na wykonywane w tym czasie inne prace, wiele do moich uszu nie dotarło.



share

Piszę z pełnym komfortem, który wynika z pełnej niewiedzy. Nie załapałem się na wszystkie kpiny i komentarze polityczne kierowane pod adresem logo i nazwy partii Gowina. Mało też wiem o szansach i prognozach, co uważam za idealny punkt wyjścia dla solidnej analizy. Przeoczyłem cudze kpiny, ale zawsze mogę sobie pokpić samodzielnie. Logo i nazwa partii Gowina mówi wszystko o szansach i prognozach dla partii Gowina, nic na to nie poradzę, że tak się sprawy mają. Chciałbym napisać coś odmiennego, oryginalnego, ale doszukiwanie się niuansów w oczywistości jest robotą jałową. Szkoda, sądziłem, że przy odrobinie zdrowego rozsądku udałoby się filozofowi z Krakowa wyrwać parę punktów z PO i SLD, bo innego zadania dla tej partii nie widzę. Tak się nie stanie z bardzo prostych powodów. Budowanie partii dla średniej klasy i ze wskazaniem na biznes w średniej klasie, w atmosferze „potupajki” w remizie to jest przedziwny mezalians kulturowy i polityczny.