Prześlij dalej:

Nie zdechła żadna wiewiórka przygnieciona stuletnim dębem, nie trafiła rządowa limuzyna w zderzak samochodu prowadzonego przez feministkę w ciąży, to się zrobiło nudno w debacie publicznej. Jakieś tam atrakcje się anonsowały, ale zbulwersowani dziennikarze i artyści, którzy płakali nad cenzurowaniem WOŚP w TVP, nie uronili ani jednej łzy z powodu cenzurowania w TVN i GW targów w Hanowerze, a przecież tak nam brakuje potwierdzenia, że Polska nie jest marginalizowana. Gdzieś widziałem przebitki, że meksykański heros Alberto z narażeniem życia odmówił przyjęcia orderu od Prezydenta Andrzeja Dudy, mam jednak wrażenie, że poza mną niewielu się załapało na tę łamiącą wiadomość. Dla „odmiany” ciągle piłuje się temat Caracali, ale ogólnie to flauta i trzeba czekać, aż znów Beata Szydło założy żółty żakiet albo Agata Duda zrobi półszpagat.

W rozpaczy i ze strachu przed spadkiem oglądalności reporter Morozowski próbował udowodnić, że wicemarszałek z PiS chciał kablem udusić operatora kamery, jednak temat zdechł, gdy się okazało, że to operator TVP. Jakby nieszczęść było mało Tusk pojechał do Brukseli i tyle z prezydenta „ten kraju” zostało, a co najgorsze 13 odcinek „Ucha prezesa” okazał się strasznym pisowskim gniotem. Dobrze, w tym miejscu się zatrzymam z wyliczanką i poświęcę więcej czasu na tę pierdołę stanu, którą wraz z innymi pierdołami pompuje się do racji stanu. Wszelkie głupoty wrzucane w przestrzeń publiczną mają to do siebie, że każdy użytkownik Internetu ma pełne pole do popisu. Jeśli chcesz zabrać głos na temat wiewiórki, przygniecionej ciężarem wycinki drzew, nie musisz mieć żadnej wiedzy, wystarczy zdjęcie, aby się podniecać bez ograniczeń.

Gdy się już wszyscy wypowiedzą, pokazywanie kadru z innej perspektywy pokazującej całkowicie inny przebieg „dramatycznego” zdarzenia, nie ma najmniejszego sensu. Obozy się wypowiedziały i będą bronić zajętych pozycji. Kto zainwestował w ochronę przyrody, w życiu nie zmieni zdania z powodu naturalnego zgonu wiewiórki i przyciętego spróchniałego konara, zagrażającego przechodniom. Z „Uchem prezesa” rzeczy i ludzie przedstawiają się tak samo. Na początku strasznie jęczeli wyborcy PiS, że słabe i przemysł pogardy. Potem jednym chwalącym głosem wypowiedzieli się: Kaczyński, z Błaszczakiem i Szydło. Niewiele pomogło i tylko nieliczni zwolennicy PiS przyjęli recenzje do aprobującej wiadomości.

Po drugiej stronie powstała inna legenda. Satyryk Górski przed reżimem PiS musiał uciec do Internetu, bo w TVP ma szlaban niczym Owsiak. Legenda rozwija się do dziś, chociaż poszła w świat informacja, że Kurski proponował Górskiemu umowę i sam artysta zaprzeczał, jakoby PiS go prześladował i zastawiał drzwi do telewizji narodowej. Ostra wymiana zdań o dziwo i cudownie zakończyła się zaskakującym kompromisem. „Ucho prezesa” zgodnie uznano za atak na PiS, z tym, że zwolennicy PiS widzieli tu element przemysłu pogardy, a zwolennicy opozycji walkę w obronie demokracji. Atmosfera się uspokoiła i nastała jako taka cisza wokół pierdoły, przy całym szacunku dla Roberta Górskiego i jego satyry, która nie jest najgorsza.

Nagle buch, para w gwizdki buch! Pojawił się pechowy 13 odcinek „Ucha prezesa” i w nim bezwzględna jazda po opozycji. Nietrudno się domyślić, że obozy natychmiast dokonały przegrupowania i przewartościowania. Teraz to zwolennicy PiS nie mogą się nachwalić Górskiego i jego genialnego dzieła, z kolei obrońcy demokracji uznali autora i satyrę za pisowskie dno. Generalnie nie zostawiam suchej nitki na twórcach propagandowej teorii, że PiS i PO to jedna banda, ale reakcje stadne, w niektórych przypadkach są bardzo podobne, bo ludzkie. Coś takiego, jak „Ucho prezesa” powinno sobie funkcjonować pomiędzy innymi pierdołami, na zasadzie najzwyklejszej w świecie rozrywki lub nudy.

Nic z tego, „Ucho prezesa” z odcinka na odcinek staje się wojną o polską tożsamość. Może jakiś głupi jestem i pozbawiony patriotycznego czucia, tudzież demokratycznej wrażliwości, w każdym razie jako odbiorca satyry, a wyłącznie tak traktuję tę zabawę, muszę powiedzieć, że odcinek 13 był kiepski od strony artystycznej, z wyjątkiem genialnej roli Schetyny i Kaczyńskiego w piżamie. Natomiast zgodzę się, że symbolicznie doskonale oddał stan umysłowy opozycji. Tak, czy siak śmieszne są te „uszy wiewiórki” w roli pierdół stanu. Zobaczymy, co się stanie z Polską po 14-tym odcinku.

4.755
16520 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. Dzisiejszy felieton nie wpadł w ucho...

    Humor z Górskiej półki?

  2. po 2-ch odcinkach stwierdziłem, że szkoda czasu - nie ten poziom, nie ten warsztat, nie ma wpadających w ucho i w pamięć tekstów, zbyt oddalone od rzeczywistości i mocno przegięte scenki

    ogólnie dziasiaj  jakikolwiek występ zapowiadany w tv jako tzw "kabaret" jest dla mnie nieporozumieniem - pomyłką, marnowaniem czasu

    kiedyś wystarczyło zapowiedzieć Starszych Panów, Dudka, Tey czy Pietrzaka i była gwarancja dobrej zabawy - nie trzeba było mówić że to kabaret bo to się oglądało i słuchało z otwartą buzią... i czekało się z niecierpliwością na ciąg dalszy

    różnica miedzy dzisiejszym "kabaretem" a starym Kabaretem jest dla mnie jak różnica między rosołem z kostki rosołowej z kupnym makaronem, a domowym rosołem ugotowanym na wołowinie, kurze i włoszczyźnie oczywiście z kluskami własnej roboty :-)

  3. Akurat teraz obejrzałem ten odcinek, wcześniejszych nie znam. Dosyć śmieszny. Górski kadzi Kaczyńskiemu. Duda jako średnio rozgarnięty ale poczciwy. Reszta palanty, ale pokazane z pewną sympatią, oprócz Petru. Aktor udający Petru jest zbyt przystojny, widać dysonans między jego bredzeniem a mimiką.

  4. avatar

    Kabaret to jest temat, który rozgrzewał błaznów, do których i ja się zaliczałam. Błazny się rozpierzchły.

    No i dobrze. Zostali tu sami poważni ludzie. Poziom kabaretu Górskiego jest taki sobie. Nie dorównuje Dudkow i Teyowi czy Starszym Panom. Sądzę, że to dlatego, że nie rządzi i nie wymaga już Sokorski, (i tacy podobni) który aczkolwiek był …..... to gust miał dobry. Kiedyś już tu dyskutowaliśmy na temat artystów za PRL Oni byli jednak pieszczochami władzy. Byliśmy wtedy „najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym”. Komu to było na rękę ? Władzom, bo to kanalizowało protesty, nam, bo działało jak podtlenek azotu : wprawdzie nic się w otoczeniu nie zmieniało, aleśmy się śmieli.

    Osiecka pisała do Kiszczaka, czy Jaruzelskiego (?) tak, jak dawniej ulubieni komedianci do władzy króla czy magnata, wstawiali się za kimś lub czymś.

    Dostawali wyjazdy zagraniczne i wszelakie dobra, I tworzyli, A niby jak mogli tworzyć? Czy powiadali – Władzo, ja cię nienawidzę, obyś sczezła, a teraz daj mi pieniądze i czas na antenie bo chcę spektakl zrobić. Robili Galluksy i Lecikabareciki czy inne Starsipanowie, dwaj albo i dudki.

    Teraz są celebrytami, którzy popierają swych dobroczyńców, niestety nie przy władzy i pieniądzach aktualnie. Niestety już nic nie stworzą. Bo im się rozum wykoleił. Widziałam Jacka Fedorowicza i Opanię. Oj, biedni, biedni.

     

  5. I wszystko jasne! Reżyser „Ucha prezesa” histerycznie żali się „Wyborczej”: „Jeżeli za 2,5 roku PiS wygra wybory, to naprawdę nie będzie tu jak żyć”

    zobacz źródło tekstu