Prześlij dalej:

Śmieszą mnie niezmiennie i ogromnie polityczne komentarze ludzi, którzy udają, że się znają na polityce. Odtrąbiono wielki sukces Tuska i kompromitację Polski, ale to melodia laików i ignorantów, rzeczywistość polityczna wygląda dokładnie odwrotnie. Dziecko wiedziało, że kandydatura Saryusz-Wolskiego nie ma najmniejszych szans, wiedział to również sam kandydat. Kaczyński dzieckiem nie jest i doskonale sobie zdawał sprawę, co się stanie, a mimo wszystko poszedł na starcie, którego wygrać nie mógł i to jest jedyna rzecz godna uwagi. W całości podtrzymuję swoją wcześniejszą wypowiedź o tym, że wybory na „prezydenta Europy” pokażą, czy Europa zaczyna traktować Polskę, jak partnera, czy nadal chce widzieć w Polsce chłopca na posyłki parafującego rachunki.

Mamy odpowiedź, w poważnej polityce wszystkie brednie o równości i wartościach europejskich robią za papier toaletowy. Nie ma sentymentów tam gdzie są interesy narodowe potrzeba lat, żeby zmienić swój status oraz pozycję w politycznej układance. Polska pod rządami PiS z całą pewnością zrezygnowała z przydzielonego statusu „przynieś, podaj pozamiataj” i tego faktu nie neguje nikt, nawet najdurniejsza na świecie opozycja. Problem polega na tym, że ów niezbędny pierwszy krok nie tylko nie daje żadnych gwarancji wejścia do pierwszej ligi, ale daje pewność odpowiedniej reakcji ze strony europejskiej elity. Działa tutaj bardzo prosty mechanizm znany od wieków, jeśli ktoś jest przypisywany do niższego stanu i nagle aspiruje wyżej, zawsze spotyka się z taką odpowiedzią, z jaką spotkał się Wokulski.

Polska dała wyraźny sygnał, że zamierza funkcjonować w Europie na takim samym autonomicznym poziomie, jak Niemcy, czy Francja, no i nie ma nic dziwnego, że Niemcy z Francją chcąc zachować swoje pozycje państw decydujących o losach UE, robią wszystko, aby nie dopuścić do głosu konkurencji. Oczywiście należy to dobrze rozumieć, Polska ze swoim potencjałem nie może się równać z krajami samego topu, ale tu nie chodzi o rozdawanie kart, ale o podmiotowość, czyli samostanowienie o własnym losie. Z tej pozycji można wyjść jedynie w dwóch kierunkach. Pierwszym kroczyliśmy 25 lat, a za czasów rządów Tusk zaczęliśmy biec na ślepo, to kierunek pełnej uległości tak żałośnie wyakcentowany przez Sikorskiego, który oddawał władzę Berlinowi. Drugi kierunek to suwerenność i na tej drodze nie może być mowy, aby Merkel, czy ktokolwiek inny, wbrew woli Polski, bezkarnie decydował o losie Polski.

Gdyby Kaczyński zgodził się na kandydaturę Tuska, bo tego sobie życzą Niemcy i Francja, nie różniłby się niczym od Tuska. Istnieje wiele słabych punktów tej ekipy, mnie do białej gorączki doprowadza poziom bezpieczeństwa państwa, co woła o pomstę do nieba i w ogóle nie odstaje od syfu z czasów Sienkiewicza i Bondaryka, ale to co robi Kaczyński dla przywrócenia Polsce podmiotowości jest wybitne. Trzeba mieć jaja, żeby zrobić taki numer z pełną wiedzą, że idzie się samemu przeciw wszystkim, ale inaczej nie da się budować pozycji Polski zyskać szacunku dla samego siebie i w oczach partnerów.

Traktowanie tych ustawionych pseudo wyborów w kategoriach sukces Tuska i porażka PiS, to czysty idiotyzm, którym podniecają się głupi i naiwni. Wybór Tuska paradoksalnie pokazał, że Tusk jest nikim w UE, nie ma poparcia własnego kraju, własna partia się modliła, żeby nie wrócił do Polski, a „prezydentem Europy” został tylko dlatego, że wszyscy uznali go za nieszkodliwego. Kaczyński dał najmocniejszy sygnał, jaki mógł dać. Nie będziecie sobie z Polską pogrywać towarzysze europejscy i choćbyście wszyscy kupą szli na nas, to będziemy robić swoje i o swoje dbać. Za ten widok napawający nadzieją mogą jedynie podziękować i wyrazić najgłębszy szacunek dla Polski, która w końcu zaczyna być Polską.

6
191346 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

112 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Kłopot w tym, że to jest wygrana rozgrywka urzędnika. Dobrze, że wygrana ale  biurwa to biurwa i klops.

  2. Dawno tu nie komentowalem. Dzisiaj tez nie o wlasciwej porze no i bez komentarza graficznego. Takie czasy dzisiaj, takie miejsce.... Ale do rzeczy...

    Placze slysze albo ze to hanba ze nie posluzylismy za chetnego na wszystko swiadka przy wyborze Tuska albo ze nie zrobilismy jakiegos innego gestu. A ja slysze cos jeszcze. Slysze poruszenia skrzydel motyla od ktorego to ruszac sie tez zaczna kamienie...

    Niemcy przyzyly chwile triumfu. Obsadzily w imieniu ale wbrew Polsce kogos na niewiele znaczacym krzesle. Ale widzialy to inne kraje. I moze dotarlo ze tak samo bedzie dzialo sie przeciwko nim gdy Aniela tak zechce. Od tego punktu nie ma juz odwrotu. Nie da sie zaglaskac rzeczywistosci. Wlasnie pokazano ze demokracja i zasada pomocniczosci w Unii nie dziala i dzialac nie bedzie. Pozostaje tworzenie V Rzeszy. Tyle ze moze po pewnym czasie bedzie to juz kalifat.

    Wlasnie wrocilem z Niemiec (miedzy innymi) i tam czuje sie duze napiecie ktorego dawno tam juz nie widzialem. Jesli tego nie rozladuja to nastepne wybory beda powtorka przewidywanego wyniku z Francji. Czas sie zrobil strasznie goracy.

    Jeszcze jedna uwaga - na podstawie krotkiego pobytu w USA - nastapila tam olbrzymia polaryzacja spoleczenstwa - podobna w naturze do tego co sie dzieje w Polsce. I tez merdia robia dokladnie to samo co w Polsce. A ludzie jak to ludzie - mysla swoje. I ucza sie czytac miedzy wierszami... Szybko sie ucza...

    Na taki czas warto powtorzyc rade Marszalka - "w czasach kryzysu strzezcie sie zdrajcow i agentow". No i druga w sumie wspolrzmiaca w pewnym sensie - "zwyciestwo gdy przyjdzie to przez Maryje". Ci ktorych stac niech sie ucza skutecznie bronic. Pozostali musza sie modlic. Duzo modlic...

  3. Dokladnie to samo mowie-Niemcy jak zwykle uniosly sie glupia buta i zamiast po cichu relizowac plan wlasnie sie odslonily.A wszystko TYLKO dlatego aby dopiec Polakom i posadzic swoja marioentke na w sumie wcale nie tak istotnym stanowisku.Niemcy to jednak NIE jest powazny kraj-to glupcy,znowu przegraja,to juz poczatek konca i SZYBKO to pojdzie-za piec lat UE nie bedzie.

  4. No i święta racja Panie Piotrze i jak zawsze głos rozsądku w tym powszechnym biadoleniu, jakby to był koniec świata. 

    Ja jestem tylko zażenowana brakiem odporności psychicznej większości "znawców", wypuścić ich na wojnę, to nawet do żadnej konfrontacji z wrogiem by nie doszło, uciekaliby z podkulonym ogonem.

     

    ykę,

  5. O !!! w punkt

  6. ...znowu dwa i pół roku

    spędzi się w Brukseli

    i będzie się szczytować

    pod okiem Angeli...

  7. ... a 3 miliony złotych wpłynie na konto (30 miesięcy x 100 tys.)

  8. Odlicz podatek, koszty utrzymania ...

  9. Jest duża szansa że to ostatni prezydent unii europejskiej. Jest wygodny bo pozwoli cesarzowej Angeli dokonać podziału Europy, zobaczymy czy jego głośni fani będą się tak cieszyć. Niemcy robią teraz to co Polska chciała zrobić, wybili się na niepodległość. Pozbyli się konkurentów w Europie USA, Rosji, Anglii i Francji, wokoło kryzysy i wojny wszyscy uciekają składać hołd Berlinowi. Berlin jest teraz głównym ośrodkiem budowy Imperium w Europie. Dobrze byłoby przynajmniej dyskretnie ale wyraźnie podziękować Anglii i Węgrom że nie odcięli się od Polski. 

  10. być może nie doczeka drugiej kadencji, bo to ma być po 13 maja.

    Ważne jest to co się dzieje z UE i kiedy (i za czyją przyczyną) sie ona zawali. Może to już kwestia miesięcy?

  11. Dla Polski nie miało znaczenia kto będzie przewodniczącym Rady Europejskiej, ale z jednym wyjątkiem. Nie mógł to być Donald Tusk jako przedstawiciel naszego kraju... a tusek, jako tusek, dla PiS-u wygodniejszy jest jako niemiecki niźli polski kundel... o to chodziło i tak też się stało. Przywódcy państw unijnych, po raz kolejny udowodnili, że to nie o wartości im tutaj chodzi, lecz o prywatną "michę". Spoiwem łączącym tych "gości" jest gigantyczna korupcja. Kaczyński osiągnął swój cel, ma teraz swobodę polityczną oraz "niemieckiego kundla ofiarnego", którego obciąży za każde zło unijne i krajowe. Paradoks polega jednak na tym, że każda decyzja Szczytu Unii była dobra dla PiS-u, zmieniała jedynie strategię partii na przyszłość.

  12. Jak sie "pali pieniadz" w EWG, to tylko z samego dymu mozna sie niezle oblowic! MK slusznie zauwazyl ze "bezpieczenstwo lezy"! Do momentu zaproszenia Tuska w zwiazku z afera Amber Gold, mamy ok. 4-6 mcy, do tego momentu poprawa "bezpieczenstwa" bedzie nieuchronnie zwiazana z nastepnymi aresztowaniami skorumPOwanych ! W konsekwencji "przestepstwa urzedniczego" popelnionego przez Tuska, pelnienie przez niego funkcji szefa Rady EU ustanie, najpozniej w jesien! To przejsciowe "zwyciestwo" POlitycznego golodupca Tuska, okaze sie klasycznym przykladem pyrrusowej zaprogramowanej kleski! Ci co go wybrali beda sie wstydzic, jesli sa do tego zdolni?!

  13. Jesteś POrazającym optymistą.

  14. Dlaczego Orban poparł kandydaturę Ryżego?

  15. a mógł sie wstrzymać od głosu. No, chyba, że "nie mógł" i to jest ciekawe na jakim pasku jest ten "niezależny" Orban

  16. Bo miał dobre relacje osobiste z Polskim Premierem, a to jego jedyny łącznik do cesarzowej Angeli. Ale zrobił to tak, żeby pokazać, że nie chce mieszać się w wewnętrzne spory polskich przyjaciół. 

  17. avatar

    Mnie się wydaje, że gdy głos jest bez znaczenia, a Polska wie, że ma poparcie Orbana, wolał wykazać uległość Europie. Może coś na tym ugra, bo z drugiej strony żadna korzyść.

  18. Orban skomentował to w ten sposób, że Saryusz-Wolski został wykluczony z EPL, wobec tego nie mógł go poprzeć. Jest w tym jakiś sens, bo Węgry były i są atakowane przez UE tak mocno, że Orban potrzebuje wsparcia EPL. Po co ma się potykać o jakiegoś tam Tuska, który nie ma żadnej władzy politycznej, a pełni jedynie rolę organizatora spotkań Rady Europy? Dla Orbana Tusk to nie jest ktoś o znaczeniu strategicznym, nie jest wart zadzierania z EPL.

  19. He he he ... tak to podobno wyglądało: "Z relacji z drugiej ręki wynika jednak, że głosowanie przeprowadzono w taki sposób, że zapytano najpierw, kto jest przeciw Tuskowi. Po podniesieniu ręki jedynie przez polską premier nie prowadzono dalszego głosowania. Wcześniej bowiem uzgodniono, że jeśli ktoś będzie chciał się wstrzymać, może o tym powiedzieć reszcie przywódców - opowiadał unijny urzędnik" ... Pooooważna sprawa te "demokracje w chujnijewrejskiej" ...

  20. Oprócz faktów liczą się też emocje. Lemingi są wniebowzięte,  "powstają z kolan" i będą teraz czekać na powrót Tuska -niemal  Andersa na białym koniu.Realna skuteczność PBS i Waszczykowskiego w tej konkretnej potyczce bliska zero.Orban głosując za Tuskiem jest idiotą czy cynicznym graczem politycznym? A w Europie wg. mnie będą się liczyć z  Polską ,gdy będziemy mieć silną armię i silną gospodarkę, a nie kiedy będziemy "walczyć na miny" jak u Gombrowicza, czy potrząsać szabelką niczym w 1939.

    Pozornie nie na temat, ale rozdrażniła mnie informacja o sprzedawanych  głównie niemieckim banksterom olbrzymiej ilości obligacji rządowych z oprocentowaniem  o jakim każdy Polak może tylko pomarzyć, a znacznie wyższym niż obligacje sprzedawane przez czeski rząd, który  oprócz tego ma nadwyżkę budżetową.

     

  21. Fakt, plan b nie podpisze się na liście i plan c zakosimy listę i trzeba będzie powtórzyć szczyt.

    Tusk został wybrany dlatego, że jest bardzo słabym szefem UE i pozwala robić dużym to co chcą. Już niedługo zobaczymy co Angela i jej cień gefraiter  Donald przygotują dla europy.

    Pytanie co z zakupem uzbrojenia, program Wisła i orka. W jednym byli Francuzi w drugim mogliśmy mieć ten sam system co Niemcy. Chyba zostanie nam tylko modernizacja przygotowana przez marszałka Misiewicza, czyli zastąpienie w 11 dywizji niemieckich staroci nowoczesnymi t-72.

  22. Pieprzenie o szopenie w stylu jak mały kaziu wyobraża sobie robienie polityki - Gombrowicz i jeszcze rok 1939.

  23. "miszczu" rozwiń tą głęboką i niezwykle konstruktywną "myśl",albo przynajmniej przeczytaj jeszcze raz - tym razem ze zrozumieniem.

  24. "Traktowanie tych ustawionych pseudo wyborów w kategoriach sukces Tuska i porażka PiS, to czysty idiotyzm, którym podniecają się głupi i naiwni. " - to jest sukces Tuska i porażka nie tyle PiS, co Polski. Dla mnie to nie ulega wątpliwości. Pokazali nam, gdzie jest nasze miejsce. Teraz zorganizują Unię dwóch prędkości i po zabawie.

    "Trzeba mieć jaja, żeby zrobić taki numer z pełną wiedzą, że idzie się samemu przeciw wszystkim, ale inaczej nie da się budować pozycji Polski zyskać szacunku dla samego siebie i w oczach partnerów." - kuriozalne stwierdzenie.

    "Nie będziecie sobie z Polską pogrywać towarzysze europejscy i choćbyście wszyscy kupą szli na nas, to będziemy robić swoje i o swoje dbać." - a oni sobie pograli i co? 

  25. avatar

    Chciało by się odpowiedzieć i g.... Tak krawiec kraje, jak materiału staje. Samo postawienie tej sprawy w ten sposób jest sukcesem w naszej sytuacji. Wynik był z góry wiadomy. Żal tylko, że tak niewielu dało się otworzyć oczy tym manewrem. Chwalcie tuska.

  26. Nawet bym się zgodził z MK i Tobą, gdyby Szydło nie pofatygowała się osobiście zabiegać o kandydaturę Saryusza-Wolskiego, a tak dostaliśmy z liścia w oba policzki.

  27. Janusz375

    Dokladnie-mamy jednak dosc limitowane srodki i sily.A zadnej uni dwoch predkosci sie nie boje bo to tylko oznacza "PREDKOSC ROZPADU"(to juz sie czesciowo dzieje-obecnie istniejaca unia "pierwszej predkosci" czyli eurozona pada znacznie szybciej niz cala reszta UE)

     

     

  28. No tak. Syriusz był pozornym kandydatem dla wkurwienia lub zmylenia wroga, podobnie jak kiedyś techniczny premier Gliński. Krula wybierają premierzy i czasem prezydenci państw unijnych. Mogą wybrać kogo tylko zechcą. Dowolnego rumpuja, czy każdą babę z lasu. Dla bezpieczeństwa biorą kogoś nie zagrażającego posiadaniem jakiejś własnej myśli. Jakiegoś dupoliza uważanego za nieszkodliwego. Szał wokół tego nieistotnego stanowiska wynika jednak z okazji do pokazania ambicji narodowych, i to zostało zrealizowane. Szydło jako członek Rady Europejskiej nie mogła kompromitować się proponując Tuska, stąd był niezbędny ten Syriusz.

  29. Napluli nam w twarz, a WY na to, że to deszcz pada.

  30. avatar

    Trolu, głosowałeś na jaruzelskiego, wałęsę, kwaśniewskiego, komorowskiego i żałujesz tuska, nie pluj nam w twarz.

  31. Jaruzelskiego nie mógł wybierać- wybierało go Zgromadzenie Narodowe, a na Wałęsę glosował też Kaczyński, a przynajmniej pracował u takiego Prezydenta RP

  32. Napij się! Wyluzuj!

    Żal mi Szydło i Kaczyńskiego. I Ciebie.

  33. No ale polski kandydat zostałby wybrany tylko wówczas gdyby był jeszcze bardziej znanym w Unii pajacem i flakiem niż Tusk. Mamy takiego? Może Petru, czy Palikot, ale oni są za mało znani, a Geremek odszedł.. Inny sukces polegałby na znacznym liczbowo odrzuceniu Tuska. To by wymagało sytuacji w której sporo państw jest zależnych od Polski, co jest w zasadzie niemożliwe.

  34. Było w zasadzie możliwie, nie zależnych ale Polska dająca pewien poziom bezpieczeństwa.

  35. avatar

    Musi być jeszcze w miarę reprezentacyjny...

    Musi umieć chodzić po czerwonym dywanie, nie wspinać się na cudze fotele, zapytany o coś z nienacka - zgrabnie zrobić unik. Petru pchałby się do mikrofonu i ogłaszał "sześciu króli", a Palikot chodził po Brukseli z dildo u pasa niby szpadą. Obaj są nieprzewidywalni, a takich koni osiodłać nie chcą. Unia nie rodeo.

  36. NIe-my stoimy i mowimy a h.j wam w d..e.Poprzednicy w tej sytuacji padali na kolana i mowili "dziekuje".Jest progres-jeszcze troche a damy plujacym z liscia.

  37. avatar

    Ponieważ w ramach UE formalnego starcia z Niemcami po prostu nie da się wygrać, jedynym -jak sądzę -sensownym wytłumaczeniem  tego co zrobiono (a pamiętajmy ze Polska wlasnie - "dzieki" zmianom z 2007 - traci mozliwość klecenia "mniejszości blokującej" -stąd nagle werslaki głos o "dwóch prędkościach"- do relanego przeprowadzenia)  jest próba zablokowania postanowionego już podziału  strukturalnego Unii nie w drodze jakiejkolwiek "głosującej mniejszosci"- ale otwartej rebelii. A sprawa z Tuskiem jest właśnie pierwszym przykładem takiej rebelii (teraz nikt Polski nie poparł - bo nie miał wtym interesu, w innych sprawach będzie inaczej). 

    Pamętajmy bowiem, iż gdy w roku 1974 (po kryzysie naftowym i w momencie oczekiwania na przyjęcie Hiszpanii i Portugalii oraz na pierwsze referendum w sprawie Brexitu) ówczesny mędzec Europy Belg Leonard (Leo) Tindemans na szczycie w Paryżu zaproponował "Europę dwóch prędkości", w pierwszej z nich nie było miejsca dla jakiegokolwiek kraju Południa- np. Włoch czy właśnie Hiszpanii. Dzisiejsze pretensje tych krajów do stania się rdzeniem Europy są zarazem nadal z oczywistych względów (już chociażby struktury gospodarczej czy zadłużenia) nieaktualne. Co to oznacza? Jeśli wersalski pomysł przejdzie -pojawi się "Europa TRZECH prędkości", a Polska znajdzie się z pewnością w tej trzeciej, najgorszej grupie prawie niewolniczej. Układ bowiem ma byc taki: banki, businness -twarde jądro, montownie plus usługi pomniejsze - Południe; rezerwowa siła robocza plus opłaty za przysłowiowe powietrze - demoludy. Strzeżcie się przed takim rozwiązaniem.

    Addendum: do tego dochopdzi jeszcze próba utrącenia argumentum kontra brakowi demokracji w Polsce -bo brak jest w  UE    

  38. Inaczej. Europa zostanie podzielona na lepszy sort i resztę, ale będzie dość dużo państw w lepszej lidze. Tylko Niemcy będą zjadać swoją siłą kolejne, i kolejna grupa będzie przesunięta do "reszty". W ekstraklasie zostanie tylko kilka państw, ale poza Niemcami przejdą kolejna zapaść i resztki unii się rozpadną o tak "pstryk". Zresztą, do umów między Francją i Niemcami nie potrzeba 3 przystawek,w tym księstwa pralni brudnych pieniędzy, prawda? Wystarczy dwustronna umowa.

  39. @manama1 - W idei "Europy różnych prędkości" nie chodzi o przydział ról gospodarczych, tylko o to, które państwa gotowe są pozbywać się swojej suwerenności na rzecz tworu wymyślonego przez Altiero Spinellego: Stanów Zjednoczonych Europy. Merkel jest gorącą zwolenniczką pomysłu Spinellego, chce stopienia wszystkich krajów Europy w jedno państwo - wiadomo, który naród będzie hegemonem takiego nowego super-państwa. Dlatego te państwa, które opierają się "dalszej integracji", czyli de facto "dalszego wyzbywania się suwerenności", zostaną zostawione sobie, a czołówka internacjonalistyczna: Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania będą forsownie stapiane w jedno państwo. Kto nie chce mieć wspólnej waluty, kto nie chce mieć wspólnej polityki zagranicznej, kto nie chce mieć wspólnej polityki podatkowej, kto nie chce mieć wspólnego rządu, itd. - ten nie dołączy do grupy "pierwszej prędkości", czyli de facto do elitarnej grupy narodowych samobójców.

  40. Zakładając, że chodzi o taką właśnie perpektywę głównego nurtu to chyba nie ma co się martwić, że do niego należeć nie będziemy, niech tam oni sobie tworzą swój kalifat im. Spinellego. :)

  41. avatar

    "idei "Europy różnych prędkości" nie chodzi o przydział ról gospodarczych, tylko o to, które państwa gotowe są pozbywać się swojej suwerenności na rzecz tworu wymyślonego przez Altiero Spinellego:" -  ponieważ nie chodzi o boskowanie intelektualne  tylko o dobro wspołne i wiedzęo nim - pozwolę sobie (bez komentowania tego co  Bart napisał) skierować Szanownegogo Pana do raportu Tindemansa od którego się idea dwoch predkosci zaczyna. Proszę poczytać uważnie  jakie jest uzasadnienie i jakie proponowane rozwiążania. A slogany (USE- zreszta to pomysł austriacki [Coudenhouve-Kalegri: "PanEuropa" 1923]  nie włoski, tak na marginesie) - zostawmy "sloganożercom".   

  42. @manama1  - Ja również pozwolę sobie skierować Szanowną Panią do wspomnianego raportu (a raczej sprawozdania) Tindemansa, i poproszę o jego uważne przeczytanie, zastanowienie się nad proponowanymi rozwiązaniami i ich uzasadnieniem, i przedstawienie nam tutaj wniosków. 

  43. avatar

    prosze uprzejmie.  http://aei.pitt.... Ja już przeczytałem - teraz pora na Pana, skoro -jak wierzę- jest Pan naprawdę zainteresowany..

  44. @manama1 - Ten dokument już dawno przeczytałem, i dlatego napisałem moje powyższe opinie.

  45. Gauleiter Europy "Nic nie mogę" Tusk. Dobrze się stało, że Polska wyraziła zdanie odrębne, odcinając się nie tylko od Tuska (a pamiętam nie tak dawno realne głosy żeby go popierać), ale i od poronionej polityki lansowanej z Berlina, czego skutkiem są niekontrolowane granice, terroryzm, brexit, ideoliczna ruchawka i szereg innych negatywnych zjawisk, które zwyczajnie w pale się nie mieszczą.  

    Inne kraje straciły szansę by nie siedzieć cicho i tylko smutną konstatacją jest fakt, że polska dyplomacja leży, kwiczy i nie może być inaczej jeśli w takim krytycznym miejscu jak Berlin urzęduje Wolfgang, to tylko pokazuje z jakim kryzysem kadr i niemocą mamy do czynienia.

     

  46. Dyplomacja to nie tylko premier i MSZ, ale całe państwo i przedsiębiorcy. Wystarczy popatrzeć na Niemcy. 

  47. Przedsiębiorcy sobie świetnie radzą z zagranicą, bo gdyby mieli sobie nie poradzić czekałby ich głód. Czego nie można powiedzieć o aparacie państwa, który nic nie produkuje, ma płacone żeby sobie radzić, a i tak sobie nie radzi. Ja tak tylko przypomnę, że prezydent Duda wiele mówił w kampanii o problemie "polskich obozów śmierci", a okazuje się że najwięcej w tym zakresie robi jakaś oddolna inicjatywa z lawetą wynajętą za czapkę gruszek. Nie przypominam sobie żadnego działania prezydenta, ani rządu w tym zakresie. Zależy nam na promocji Polski, dlaczego nie zaczniemy od skierowania znacznych środków wpierw na walkę z niszczeniem dobrego imienia Polski. Dopiero później można robić promocję, bo inaczej to jak krew piach.

  48. Może to i banał, ale napiszę: Dobrze, że jesteś, MatkoKurko.

  49. Sorry, Anno, ale taki wieczór ...

  50. Strony