W takim razie Orban!

Prześlij dalej:

Skoro nie Michnik i nie Tusk, ale w końcu coś i ktoś oryginalny, to zdecydowanie Orban. W taki oto sposób zamierzam spełnić życzenia części Czytelników i chociaż trochę się przekomarzam, bo oczywiście o Tusku i Michniku pisać trzeba, choćby dlatego, żeby przypominać o istnieniu wroga, to za laudację dla Orbana biorę się z prawdziwą przyjemnością. Wystarczy mi jeden argument, aby obdarzyć Orbana szacunkiem. Nie ma dziś w Europie jednego polityka o takich mocarnych jajach, kiedyś próbował Václav Klaus, ale jemu pokazywanie jaj wychodziło jedynie w sferze poglądów, co też ma znaczenie, jednak nie takie jak czyny. Orban odziedziczył rządy po złodziejach i sprzedawczykach, którzy oddali niemal każdą węgierską cegłę w ręce byłych komunistów i obcych lichwiarzy. Z tego wyjściowego stanu dziadostwa i serwilizmu wyprowadził Węgry na drogę suwerenności i samostanowienia, co jest warunkiem podstawowym dla zbudowania jakiejkolwiek pomyślności. Wielkiego znawcy udawał nie będę, nie śledzę na bieżąco wszystkich zdarzeń na Węgrzech, raczej jestem trochę więcej niż przeciętnym odbiorcą komunikatów płynących z bratniego narodu. Wiem jednak wystarczająco dużo, żeby uznać fenomen węgierski za rzeczywisty fenomen. Zmienienie konstytucji z realnie socjalistycznej na węgierską, odzyskanie kontroli nad największym koncernem MOL, sprzedanym ruskim za kopiejki, wreszcie i najważniejsze – bezkompromisowe postawienie się wszelkiej maści koszer-lichwiarzom od MFW przez agencje reatingowe, aż po międzynarodową nagonkę medialną i organizacji „praw człowieka”, pokazuje wielkość Orbana.

Najczęściej spotykaną krytyką węgierskiego polityka jest 27% VAT, owa krytyka odbywa się w ramach odwiecznej, jałowej, dyskusji „jakie podatki”? Orban pokazał, że właściwe pytanie brzmi: „Komu i co podatki mają finansować?”. W Polsce podniesiono VAT z 22 do 23%, żeby nie dotknąć interesów bankowców i korporacji, żeby spłacać pokornie raty z linii kredytowej i oddać kasę z NBP złodziejom, żeby zasypać dziurę, którą się wykopało po kolejnych defraudacjach i lewych przetargach. Na Węgrzech 27% VAT –em Węgrzy spłacili lichwę, uniezależnili się do łaski i niełaski koszernej finansjery oraz biurokracji brukselskiej, za 27% VAT kupili sobie Węgrzy wolność i suwerenność. Dziś Orban może kpić z MFW spłacając kredyt przed terminem i oszczędzać na odsetkach. Dziś to Orban straszy agencje i banki likwidacją złodziejskiego interesu, jakim są kredyty walutowe i dren zapuszczony w hipoteki Węgrów. Dziś Węgrzy decydują o własnym losie, nie przejmując się tym, co napisze jakiś Rozenkranz w NYT, czy inny Berkowitz krzyknie na konferencji międzynarodowej zatytułowanej „Internacjonalistyczna Europa – nowa perspektywa”. Poszukiwanie rozmaitych złotych recept, te wieczne spory między liberalną i społeczną gospodarką, nie mają najmniejszego znaczenia, w podobny sposób można sobie gawędzić, gdy się wypełni podstawowy warunek – niezależność, suwerenne podejmowanie decyzji realizujące interes narodowy, a nie interes międzynarodowej gangsterki politycznej i finansowej.

Pójść na wojnę z potęgą i nie przegrać powstania z kolan, jest wyczynem unikalnym we współczesnej Europie i co ważne, po raz pierwszy może się zdarzyć tak, że to nie my „za wolność waszą i naszą”, ale Węgrzy utorują nam drogę do samostanowienia. Rozmarzyłem się, ale gdy zredukować wyczyn Orbana do jednego wspólnego mianownika, to szybko się okaże, że Orban zrobił rzecz oczywistą i nie wymagającą żadnego wysiłku intelektualnego, jedynie odwagi i dumy z bycia Węgrem. Orban najzwyczajniej w świecie rzekł w stronę złodziei i intruzów: „Mój dom jest moją twierdzą”. Takie proste, takie naturalne, takie odwieczne, a jednocześnie nie do wykonania dla wszystkich szczurków schowanych za spódnicami i gaciami obcojęzycznych mecenasów, którym składają ofiary z obywateli kraju obśmiewanego i samobiczującego się. Budowaniem skomplikowanych wizji, ofert programowych, sporów o detale i kierunki fiskalne, można wytapetować psu budę. Dopóki Polska nie zerwie się z łańcucha, będziemy najlepiej wykształconymi pomywaczami i babciami klozetowymi „wspólnej Europy”. Za Węgry i Orbana trzymam kciuki i wiąże z ich wyczynem spore nadzieje, skoro największe sprzedawczyki robią w kalesony na samą myśl o „faszystowskich” Węgrach, to znaczy, że jesteśmy bardzo blisko od stworzenia błogosławionego precedensu.

6
10486 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Bo odgrzali dzisiaj pomysł skrócenia smyczy lichwy parabankowców. Niestety nie mają dobrego i pyskatego ekonomisty, który obśmiewałby nadętych dyżurnych komentatorów, chodzących na pasku finansistów i tych napędzanych własną głupotą. Taki, który skutecznie zamknie gębę półgłowkom cytującym te same wersety podręczników ekonomii i obnaży ich ignorancję publicznie. I parę chwytliwych haseł gospodarczych, do których istoty trudno byłoby się przypieprzyć nawet GW. Coś w rodzaju: poprzemy każdego przedsiębiorcę i lobbystę, który będzie wspierał Polskę i Polaków.

  2. Ja sie nie znam, ale chyba wystarczyłoby uchwalić, iż zyski z pożyczania pieniędzy nie mogą być wyższe od zysków z działalności przemysłowej w danym kraju.

  3. Tylko jak to wyliczysz? Ten zysk znaczy się. Tylko z przemysłu?  A usługi i handel? Zysk przeciętny czy maksymalny. A co robisz jak zysk maksymalny w przemyśle w rozwijającej się branży wyniesie 100%?
    Nie gmeraj w liczbach bo to droga donikąt. Dyskusja akademicka, napędzająca tylko oglądalność TVN24. W ostatecznym rachunku to nie żadna logika tylko polityka. Czy to będzie 0% (zakaz) czy 60% to decyzja polityczna, jak każde ograniczanie swobód decyzji gospodarczych i zawiernia umów.  

  4. avatar

    1) Rzeczywiście?
    2) Nie istnieje coś takiego jak: " swoboda decyzji gospodarczych i zawiernia umów" bo " Wy macie rację ale my mamy karabiny". Polityka uber alles, pytanie jeno: w czyim interesie.

    Kij i marchewka, zawsze

  5. Chodzi o średni zysk, i on jest dosć stabilny. zwykle 5% z czystego handlu, max 10% z produkcji.
    Bywa 100% jeśli istnieje monopol lub przewał. Wtedy rosnący koszt kredyru hamował by patologię. Podobnie malejący koszt kredytu w stanie nędzy przemysłu napędzał by produkcje.
    Jakoś trza to powiązać sprytnie.
    Nie może być tak, że nie opłaca się produkować i handlowac, tylko opłaca się ściągać lichwę.

  6. Problemy należy rozwiązywać systemowo a nie tzworzyć kolejną łatkę formalno-prawną w postaci instrumentu dla Vincenta, którym będzie sobie zmieniał parametry budżetu po to żeby mu się rachunek zgadzał.
    50 lat komuny pokazało, że każde prawo można ominąć nawet jak system oparty jest na policyjnych pałach. Zwiększy się tylko skala korupcji i zmniejszy liczba wybrańców spijających mniodek.
    Chcesz celnie i efektywnie przywalić to walnij w sektor finansowy po całości, kończąc spekulację akcjami w oderwaniu od ich wartości wynikającej z potencjału produkcyjnego, dając zielone światło dla inwestycji długookresowych w sferę realną oraz zółte i czerwone dlas manipulowania kursami akcji i walut. Ty chcesz powiesić chuligana, a bandyctwo się pleni.

  7. No tak, skoro wszystko działa jak w zegarku to lepiej nie ingerować.
    Ale skoro RPP zbiera się i ustala jaki ma być procent od oszczędności, to dlaczego nie podaje dopuszczalnej wysokości lichwy?

  8. że wszystko działa jak w zegarku? Ja tylko proszę o konsekwencję. Skoro podpisujecie się na tym forum pod tekstami, że regulacje RPP albo Vincentyzm to szamanizm w czystej postaci, to przestańcie proponować sami kolejne czary-mary. Zmiany mają być systemowe. Socjalizm też naprawiano łataniną, podczas gdy niewydolny okazał się system. Kapitalizm finansowo-kapitałowy pożera swojego dawcę: produkcję i usługi. W tym rzecz. Dlatego bredzenie dzisiaj o Keynsiźmie, Friedmanie, interwencjoniźmie, liberaliźmie itp. to leczenie nieznanej choroby aspiryną, przykrywanie niewiedzy profesorów starą paplaniną. Prawa już poznanie nie działają lub działają "dziwnie", bo gospodarki przestały przede wszystkim dostarczać produkcji i usług, a zaczęły obracać kapitałem, który w tej produkcji i usługach już dawno nie ma pokrycia. Popatrz sobie na rysunek poniżej o ile mi się wklei.

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9395350788c83503.html

    Pieprzyć PKB, trzeba porównać wzrost organiczny spółek i wartość ich akcji – to jest ta zabawa w dmuchanie balona. Gdzie są spece od inflacji ja się pytam?

    Czyli co by to oznaczało? Jak państwo drukuje pieniądze i przeznacza je na konsumpcję (która do kurwy nędzy jednak pobudza popyt globalny) to nie jest cacy, bo tworzy pusty pieniądz. Ale jak stosunkowo wąska grupa grubych ryb drukuje kasę, żeby sobie kupować kurwy, jachty i zapełniać szuflady koką to jest fajnie. Taki to mój liberalizm chlorze.

  9. No to poglądy mamy podobne, tyle że już straciłem wiarę w zmiany systemu, i proponowałem zamiast nich drobne manipulacje.

  10. avatar

    to myślisz, że ma uwzględnioną inflację? Bo jeśli nie, to linie dotyczące GDP, obligacji i organicznego wzrostu, przy 1 = rok 1964, wyrażone po prostu w dolarach, byłyby wykresami samej inflacji. (Chyba nie, bo inflacja to około 50x od tamtej pory, właśnie policzyłam).

    Wykres pokazuje również ekonomiczny geniusz Reagana - od jego czasów zaczęło się nadymanie ceny bez związku z wartością. Przed Reaganem spekulacja była solidnie wyregulowana, ku pamięci Wielkiego Kryzysu, geniuś rozpoczął deregulację.

    Poniżej wklejam link do cennego źródła informacji, może to znasz, a może nie i Ci się przyda. Różne wskaźniki były dawniej liczone w sposób racjonalny, a teraz są liczone w sposób wygodny. Shadowstat pokazuje wartości terażniejsze, liczone tak, jak kiedyś. Mnie to przeraża i dlatego rzadko tam zaglądam.

    http://www.shad...

    Cholera bierze, że inflacja jest liczona bez uwzględnienia cen żywności i paliwa, ponieważ one są "ulotne" (volatile to nazywają). Widzę i płacę ceny w sklepach i na stacjach bezynowych i żadne inne ceny mnie naprawdę nie dotyczą, te "nieulotne" znaczy. Bezrobocie oficjalnie jest 7,6%, a naprawdę 23% i ostatnio wzrosło...

  11. avatar

    to myślisz, że ma uwzględnioną inflację? Bo jeśli nie, to linie dotyczące GDP, obligacji i organicznego wzrostu, przy 1 = rok 1964, wyrażone po prostu w dolarach, byłyby wykresami samej inflacji. (Chyba nie, bo inflacja to około 50x od tamtej pory, właśnie policzyłam).

    Wykres pokazuje również ekonomiczny geniusz Reagana - od jego czasów zaczęło się nadymanie ceny bez związku z wartością. Przed Reaganem spekulacja była solidnie wyregulowana, ku pamięci Wielkiego Kryzysu, geniuś rozpoczął deregulację.

    Poniżej wklejam link do cennego źródła informacji, może to znasz, a może nie i Ci się przyda. Różne wskaźniki były dawniej liczone w sposób racjonalny, a teraz są liczone w sposób wygodny. Shadowstat pokazuje wartości terażniejsze, liczone tak, jak kiedyś. Mnie to przeraża i dlatego rzadko tam zaglądam.

    http://www.shad...

    Cholera bierze, że inflacja jest liczona bez uwzględnienia cen żywności i paliwa, ponieważ one są "ulotne" (volatile to nazywają). Widzę i płacę ceny w sklepach i na stacjach bezynowych i żadne inne ceny mnie naprawdę nie dotyczą, te "nieulotne" znaczy. Bezrobocie oficjalnie jest 7,6%, a naprawdę 23% i ostatnio wzrosło...

  12. avatar

    1)  Co to znaczy "System"? Jesteśmy władni zmienić go? Na jaki? "W czyim interesie" będzie po zmianie?

     
    2) Naga małpa jest ryzykantem, w genach to ma. W średniowieczu ile to % Shylocks  brali i z jakim rezultatem?

     
    3) No to Tu i Teraz. "Olewamy" wypłukanie kraju z własności: Tak vs Nie?

  13. Przeszkadza mi to, że o Węgrzech wiem tylko tyle, ile mogę odczytać między wierszami z prasy propagandowej, tak samo jest z Bułgaria, Serbią, i wiekszością krajów objętych embargiem informacyjnym.
    Chciałoby się posnuć jakieś porównania Orbana z Kaczyńskim, ale nie widzę sensu. Za mało wiem.
    Wiadomo np, że Michnik mówił Niemcom, że Orban i Kaczyński to dwie najgorsze faszystowskie zakały w Unii, i coś z nimi trzeba zrobić zanim rozpętają rewolucję.
    Nie wiadomo z kolei tego, czy Orban ma jakiegoś cichego, wpływowego wuja w szerokim świecie, który mu pomaga i ubezpiecza tyły.

  14. z sądowniczej korporacji była oburzona wysłaniem przez Orbana na emeryturę sędziów powyżej 55 roku życia. A ja jej na to: to cię kuźwa nie drażni, że dla polskiego sędzi 15 000 to nie łapówka, a prujesz się o Węgry? Ona była tam miesiąc temu na jakimś konkursie dla aplikantów i jak wróciła to zmieniła zdanie. Powiedziała, że czuć jak bardzo Węgrzy są zjednoczeni.
    Ale najlepsze są komentarze w Gównie Prawda. Artykuł o Orbanie został przykryty po kilkudziesięciu minutach. Oto próbki:
    "Czołem Towarzysze! Ale weźcie pod uwagę PKB za rządów Orbana, dopiero potem oceniajmy. Wyciąga kraj z ruiny do jakiej doprowadzili czerwoni. Przerażone banki? Węgry się rozwijają gospodarczo i to jest nie w smak finansjerze. Ale też wpisanie do Konstytucji ochrony życia ludzkiego."
    "Ten Orban to głupek: jego konik to kredyty walutowe. Jak można mieć takiego konika? Mężowie stanu to haratają w gałę albo chodzą na polowanie. A ten się gospodarką interesuje, głupol."

  15. avatar

    Tak naprawdę wszelkie laudacje i pochwały nie mają sensu, bo Orbana brutalnie krytykuje Michnik  i jego biuletyn - to najlepszy wyznacznik wielkości tego polityka.